IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Powolna rzeka

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Etoilé
władca | medyk
Etoilé

Posty fabularne : 119

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyPią Kwi 12, 2019 9:23 am

Strumień nadpływający z gór przecina wzgórza i rozlewa się, tworząc szeroką, leniwie płynącą rzekę. To miejsce pełne flory i fauny, gdzie urzędują słodkowodne ryby i łabędzie, a przy brzegu rozciągają się złoża kwiatów. Doskonałe miejsce dla źrebaków i młodych, gdzie bezpieczeństwo i beztroska pozostają niezmącone.
Powrót do góry Go down
Alysanne
piastun | medyk
Alysanne

Posty fabularne : 168

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyWto Kwi 23, 2019 10:30 pm

Alysanne przybyła w to miejsce samotnie, po rozstaniu z Etoile. Klacz rozejrzała się. Wypatrywała jakichś ziół, które mogłaby następnym razem przedstawić władczyni. Przypomniała sobie, że Et poinformowała ją o kilku rodzajach ziół. Przeciwbólowe już mam... trawienne, przeciwpasożytnicze, przeciwzapalne, odpornościowe, odkażające... Właśnie! Dobrze by było znaleźć jakieś odkażające i odpornościowe. No i przeciwzapalne. Alys wnikliwym wzrokiem przeczesała okolicę, od czasu do czasu zmieniając swoje położenie, po czym położyła się na skraju suchego brzegu i zapatrzyła się w wolno płynącą rzekę. Po jej drugiej stronie siedziały łabędzie i kiedy Alys umościła się na trawie, te zaczęły wydawać charakterystyczne odgłosy. Klacz zwróciła na nich pochmurne spojrzenie samych oczu. Łabędzie jeszcze kilka razy niepewnie zaskrzeczały, po czym ucichły. Alysanne zamknęła oczy i pozwoliła sobie odpłynąć w drzemkę.

_________________
Powolna rzeka Alysan11
Fabułki Alysanne:
~Z Carnovaschem~
~Z Etoile, Lazulem i Lapisem~
~Z Nattem~
~Misja [zmiany tematów]~


W kolejce na sesyję są:
1. Armin
2. Frances
3. Yume
Powrót do góry Go down
Etoilé
władca | medyk
Etoilé

Posty fabularne : 119

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyCzw Kwi 25, 2019 10:44 pm

Przechadzała się między pagórkami, idąc wzdłuż rzeki i obserwując ryby, powolnie płynące wraz z nurtem. Nie rozumiała sensu żywotu tych niewielkich stworzonek. Jej infantylny sposób myślenia nie przyjmował do wiadomości możliwości leniwego żywotu, bez wyznaczonego celu. To po prostu... nie do przyjęcia.
Z zamyślenia wyrwało ją ciche gdakanie łabędzi. Podniosła głowę i już szykowała się do biegu, aby jak zwykle ścigać się z tymi szlachetnymi zwierzętami, gdy jej uwagę przykuła doskonale znana postać. Rozpromieniła się i, szastając uśmiechami na lewo i prawo, podbiegła do klaczki, nim ta zdążyła ułożyć się do drzemki.
- Kogo widzą moje oczy? Czyżby los znów popchnął nas ku sobie? - dygnęła delikatnie i roześmiała się. - Jak doskonale widzieć rozwijającego się ucznia. Tak niewiele czasu minęło od naszego spotkania, a ty już zdążyłaś wybrać się na poszukiwanie roślin... - kiwnęła z uznaniem, znów oddając się w ramiona swoich 'bajecznych' umiejętności aktorskich. - Udało ci się wzbogacić swoją kolekcję o nowe ziółka?
Automatycznym ruchem rozejrzała się po okolicy, czy aby przypadkiem jej uczennicy nie umknęła jakaś roślinka. Szkoda byłoby, aby się zmarnowała.

Etoile znalazła chrzan oraz czosnek, a umiejętność czujne oko podwoiła ich ilość.
Powrót do góry Go down
Alysanne
piastun | medyk
Alysanne

Posty fabularne : 168

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyCzw Kwi 25, 2019 11:40 pm

Alysanne już-już miała usnąć... Gdy ze snu wyrwał ją nagły, żeński głos. Klacz otworzyła szeroko oczy i zerwała się, prawie przy tym wpadając do rzeki. W ostatniej chwili złapała równowagę i spojrzała z przerażeniem prosto w roześmiane oczy Etoile.
— Litości! — Odetchnęła z ulgą i się zaśmiała. — Etoile, wystraszyłaś mnie! — Powiedziała z wyrzutem, ale na jej pysku igrał figlarny uśmieszek. Zachichotała. — Nie mogłam poprzestać na laurach — mrugnęła do niej.
— Niestety, tym razem niczego nie znalazłam — oznajmiła smutno. — Ale następnym razem będzie lepiej — dodała z niepewnym uśmiechem. Oby. Bo jak będę leczyć mając sam rumianek?
— Przyszłaś udzielić mi kolejnego wykładu? — Alysanne zastrzygła uszami po czym otrzepała się z liści, kwiatów oraz trawy, które zostały na jej sierści, wgniecone w nią przez dłuższe leżenie na nich. Alys otrzepawszy się podeszła do Etoile i w ramach późnego przywitania trąciła jej ganasze swoimi chrapami.

_________________
Powolna rzeka Alysan11
Fabułki Alysanne:
~Z Carnovaschem~
~Z Etoile, Lazulem i Lapisem~
~Z Nattem~
~Misja [zmiany tematów]~


W kolejce na sesyję są:
1. Armin
2. Frances
3. Yume
Powrót do góry Go down
Etoilé
władca | medyk
Etoilé

Posty fabularne : 119

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyPią Kwi 26, 2019 10:28 pm

Przyglądała się powstałej scenie ze śmiechem w oczach. Widząc narastające niebezpieczeństwo, rzuciła się na pomoc klaczy, jednak zupełnie niepotrzebnie. Zatrzymała się wpół kroku i uśmiechnęła się wesoło na słowa Alys.
- Doskonałe podejście - pochwaliła ciepło. Zdążyła stęsknić się za tą ciekawą świata, łaknącą wiedzy postacią. Uczenie jej było czystą przyjemnością i z utęsknieniem spoglądała na minione dni spędzone w jej towarzystwie. Nie sądziła, że będzie jej dane znów cieszyć się jej obecnością tak szybko. Los czasem bywa bardzo łaskawy...
- Znalazłam się tu w zgoła innym celu, jednak nauczanie tak pojętnego ucznia to dla mnie przyjemność - roześmiała się. Powoli powracała do kolokwialnego stylu wypowiadania się, jednak przypadły jej do gustu peryfrastyczne opisy. Na przyjacielski gest klaczy odpowiedziała tym samym.
Powrót do góry Go down
Alysanne
piastun | medyk
Alysanne

Posty fabularne : 168

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyPią Kwi 26, 2019 10:59 pm

Na pochwałę Etoile, klacz uśmiechnęła się radośnie. Nadal słabo radziła sobie z uzewnętrznianiem emocji, ale przy jej władczyni szło jej jakoś lepiej, jakby naturalnie.
Kolejny dowód na to, że słusznie zajmuje stanowisko właśnie TEGO stada. Mruknęła do siebie w myślach.
Alysanne wygięła szyję, by podrapać się po swędzącej łopatce, lecz z racji niewygodności tej pozycji szybko wróciła do normalnej, znów patrząc na Etoile.
— Coś ciekawego spotkało cię w ostatnim czasie? — Zaczęła pogawędkę w miarę neutralnym pytaniem.

_________________
Powolna rzeka Alysan11
Fabułki Alysanne:
~Z Carnovaschem~
~Z Etoile, Lazulem i Lapisem~
~Z Nattem~
~Misja [zmiany tematów]~


W kolejce na sesyję są:
1. Armin
2. Frances
3. Yume
Powrót do góry Go down
Etoilé
władca | medyk
Etoilé

Posty fabularne : 119

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptySob Kwi 27, 2019 10:19 pm

Uśmiech nie schodził jej z pyska, mimo nieprzyjemnych wspomnień z ostatnich dni. Bądź co bądź, należały one do przeszłości i nie miała zamiaru tracić wigoru na przejmowanie się nieprzyjemnościami sprzed kilku dób. Choć, oczywiście, przemyśleniami należało podzielić się z Alys.
- Miałam okazję spotkać się z Sa'nem, być może kojarzysz ją - wzdrygnęła się, wypowiadając to imię. Roześmiała się z własnej reakcji. - Byłam świadkiem, jak skompromitowana wynosi się z naszego stada. Ale, o ile zdążyłaś się z nią zapoznać, to musisz przyznać mi rację, że brak jej obecności w Księżycowych Szczytach nie wpłynie negatywnie na morale członków. Ba, śmiem twierdzić, że ulegnie gwałtownemu wzrostowi - uśmiechnęła się wesoło. Sama prawda, ależ oczywiście. - Jednak, co ważniejsze, los podarował mi szansę na podzielenie się umiejętnościami medycznymi z nieznaną mi dotąd osobistością, którą uchroniłam przed bólem kopyt - uśmiechnęła się i zamilkła na chwilę. Czy nie mówi zbyt wiele? Nie wydawało jej się, aby zbędna gadatliwość należała do jej najżyczliwszych cech, ale Alys nie wyglądała na znudzoną jej paplaniną. Odbiła pałeczkę, kierując ingerencję na stronę klaczki. - A ty? Poznałaś kogoś nowego?
Powrót do góry Go down
Alysanne
piastun | medyk
Alysanne

Posty fabularne : 168

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyNie Kwi 28, 2019 12:43 am

Alys chwilę zastanowiła się. Miała to imię w głowie, ale nie mogła w żaden sposób dopasować go do osoby. Przez chwilę błądziła wzrokiem po ziemi, intensywnie mrużąc oczy w grymasie zastanowienia, po czym ponownie uniosła wzrok na radośnie gawędzącą o Sa'nem Etoile. Uśmiechnęła się do niej nieśmiało.
— Prawdę mówiąc, nie kojarzę jej. Ale z tego co mi mówisz o tej Sa'nem, wydaje się ona być krnąbrną osobowością — opuściła wzrok. A ja nawet z przyjacielskimi osobowościami mam problemy z zapoznawaniem. To niewypowiedziane zdanie zawisło nad nimi niczym chmurkowaty dymek w komiksie.
Na wzmiankę o uleczeniu kogoś Alys zastrzygła uszami z wyraźną zaintrygowaniem. Klacz nie zapytała o nic na głos, ale zaciekawiło ją, kogo też Etoile mogła uleczyć. W sumie to nigdy nie zastanawiała się, co robi władczyni "po godzinach", czyli kiedy nie zajmuje się kwestiami politycznymi w stadzie ani nic takiego. Oczywiście miała przecież pojęcie o jej wiedzy medycznej, ale jakoś nie wyobrażała sobie Et leczącej kogoś.
Alysanne nigdy by nawet przez głowę nie przeszło, że tarantka za dużo mówi. Etoile była dla młodej klaczy wzorem do naśladowania, motywacją do wyjścia z cienia i włożenia pracy w budowanie różnych relacji. Jak ma razie bardzo dobrze jej szło.
— Tak, kilka osób — odpowiedziała nieco ogólnikowo. — Po raz pierwszy od dawna byłam poza terenami stada — dodała z nieco większym już uśmiechem. Chyba to w tych jej wędrówkach napawało ją największą dumą. Alysanne rozejrzała się.
— Może pójdziemy poszukać ziół? Tu już chyba nic nie ma — powiedziała z nową energią, a jej oczy błysnęły entuzjazmem. Zaczęła przebierać nogami. — Proszęproszęproszęprooooszę!
Znów się rozejrzała.
— Chodźmy tam! — Wskazała pyskiem w kierunku przeciwnym do nurtu rzeki i postawiła dwa kroki, lecz szybko się opamiętała. — Możemy? — Zapytała pokornie i jeśli Etoile się zgodziła, Alys z uśmiechem ruszyła naprzód.
z/t?

_________________
Powolna rzeka Alysan11
Fabułki Alysanne:
~Z Carnovaschem~
~Z Etoile, Lazulem i Lapisem~
~Z Nattem~
~Misja [zmiany tematów]~


W kolejce na sesyję są:
1. Armin
2. Frances
3. Yume
Powrót do góry Go down
Etoilé
władca | medyk
Etoilé

Posty fabularne : 119

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyNie Kwi 28, 2019 4:49 pm

Kiwnęła pogodnie głową. Machnęła ogonem energicznie.
- Twoje szczęście. Lub jej strata. - uśmiechnęła się wesoło. Nie zauważyła drobnego napięcia wiszącego w powietrzu. Czuła wyraźną sympatię do Alys i nie sądziła, że ta będzie powstrzymywać się przed komentarzami w obecności władczyni. Starała się być jak najbardziej tolerancyjna, więc była przekonana, że nikt nie krępuje się z dzieleniem się z nią przemyśleniami.
Widziała zainteresowanie klaczy, ale nie odzywała się. Nie rozumiała, czego towarzyszka chciała się jeszcze dowiedzieć. Wydawało jej się, że powiedziała wszystko, co powinna. Alys nie zadała jej żadnego pytania, a prosty umysł władczyni nie potrafił doszukać się nieścisłości w jej wcześniejszej wypowiedzi.
- Ah, tak? - zapytała z wyraźnym zainteresowaniem. - Kogo udało ci się spotkać? - nie było to pytanie grzecznościowe, co to to nie. Doświadczenia Alys ewidentnie ją ciekawiły, zwłaszcza, że zna się z nią tak niedawno. Postać andaluzyjskiej klaczy budziła w niej niezwykłą sympatię i wciąż nie mogła powstrzymać się przed ciepłymi uśmiechami.
- Skoro tak mówisz... - powiedziała bez większego entuzjazmu, ale widząc chęci Alysanne, machnęła ogonem wesoło. - Nie widzę przeciwwskazań - zaśmiała się, gdy usłyszała gorące prośby klaczy. Niczym dziecko, ale sama władczyni nie mogła pochwalić się dorosłym podejściem do życia.
Kiwnęła głową i ruszyła za towarzyszką.
z/t
Powrót do góry Go down
Heikkøye
Wojownik
Heikkøye

Posty fabularne : 17

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyNie Maj 05, 2019 1:21 pm

stolik zarezerwowany

Powoli się ściemniało; słońce zachodziło na czerwono, oddając najlepsze miejsce na nieboskłonie małemu rożkowi księżyca. Kilka gwiazd zapaliło się dookoła, gdzieś przebiegła wielka niedźwiedzica, gdzieś galopowała na byku panna, ścigając komety, pozwalając dogasającemu blaskowi słońca odbitemu od falujących, lazurowych wód rzeki igrać kolorowo w swoim warkoczu.

Heikkøye nie widziała żadnej z tych rzeczy. I dobrze, bo prawdopodobnie żadnej z nich by nie doceniła.

Stawiała krok za krokiem, pewnie, chociaż powoli. Szum rzeki wypełnił jej zakręcone uszy, więc podniosła głowę i zaczęła węszyć. Zmarszczyła chrapy, wyczuła bowiem zapach wody.

- O, bogowie - zaczęła inkantować, a biała sierść i oczy pełne niebieskiej mgły i blasku księżyca nadawały jej aparycji ducha. - Nieszczęsne, bezokie zwierzę zaraz postąpi te kilka felernych kroków naprzód i utonie, porwane przez nurt, bo jego przewodnik zatrzymał się w krzaczorach na siku - zakończyła głośno, tubalnie, odwracając łeb w stronę lasu, licząc, że jej słowa dosięgną uszu tego, kogo trzeba. Lubiła obdarzać go takimi drobnymi złośliwościami. Były wyrazem jej głębokiego sentymentu.

Późny zachód słońca w górach był piękny; szkoda, że był jej ostatnim tutaj, i że będzie musiała go sobie zrujnować, poruszając temat, którego poruszać nie chciała - a musiała, żeby wreszcie móc znowu spokojnie zasnąć w nocy.
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyNie Maj 05, 2019 8:35 pm

W przeciwieństwie do swojej towarzyszki – swojej podopiecznej, jak lubił o niej myśleć dla własnej przyjemności, ale poza jej wiedzą – Fidelis był w pełni narażony na urok składających się na okoliczności ich spaceru zjawisk. Nie kwapił się do tego, by uchodzić za osobę skłonną pochylać się nad urodą natury i wzdychać w zachwycie w przestrzeń, jednak teraz nie miał przed kim za kogokolwiek uchodzić; nikt nie patrzył, więc mógł odwrócić wzrok, odszukać na niebie znajome układy gwiazd czy też zerknąć na soczysty tycjan kołyszący się na wodach rzeki. Do wzdychania wciąż było mu daleko, przystanął jednak na moment, zapominając na ten ułamek chwili, że w istocie właśnie – nikt nie patrzył. Jego wzrok miał służyć nie tylko jemu samemu, o czym zaraz podniesiony, znajomy głos zaczepnie mu przypomniał, odwracając jego uwagę od pomarańczowego potopu powoli przygasającego światła, przesączającego się przez korony drzew.
Uśmiechnął się pod nosem, wznosząc teatralnie oczy ku konstelacjom gwiazd, po czym ruszył bez pośpiechu w kierunku źródła głosu, by wychynąć spomiędzy pni i odnaleźć klacz, nieruchomy posąg elegancji i wdzięku na tle dogasających iskier dnia.
Miałem nadzieję, że w zupełnej ufności do swojego najdroższego przewodnika stracisz czujność i te kilka felernych kroków zapewni mi święty spokój na resztę życia – odparł, podchodząc do niej i trącił barkiem jej udo, zanim się z nią zrównał. Przesunął spojrzeniem po jej pysku, zatrzymując je na dłużej na zamglonych oczach, w których odnalazł odbicie coraz słabszego blasku dogorywającego słońca.
Powrót do góry Go down
Heikkøye
Wojownik
Heikkøye

Posty fabularne : 17

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyPon Maj 06, 2019 11:21 am

Były na tym świecie różne rodzaje maszerujących koni; jedne stawiały cięższe kroki, nie kontrolowały oddechu. Inne robiły to aż za bardzo. Jeszcze inne łamały na swojej drodze dosłownie każdą gałązkę i pocierały każdy kamień, jaki tylko się tam znalazł, a ich stawy strzelały głośno jak łupiny orzechów włoskich - chociaż nawet nie zdawały sobie z tego sprawy. Fidelis był, według niej, jednym z tych nielicznych, którzy faktycznie potrafili zbliżać się bez robienia rabanu - ale przecież nigdy mu o tym nie powie.

To może się stać szybciej, niż ci się zdaje, pomyślała sobie, gdy usłyszała jego słowa, zaciskając wargi w kreskę, ale jednocześnie zaśmiała się pod nosem i faktycznie postąpiła kilka kroków naprzód, zanurzając pęciny w wodzie; do jej chrap dotarł zapach łososich łusek; ryby dzielnie i zacięcie posuwały się w górę rzeki, by osiągnąć strumień, gdzie spienione fale zapewnią im perfekcyjne warunki do rozmnażania.

- W takim razie wybrałeś kiepską rzekę - oznajmiła swojemu towarzyszowi. - Przepraszam, że obcowanie ze mną to wieczne rozczarowania. - Jej ton był bardzo pogodny, bo wieczór ochładzał się nieco z każdą minutą, a delikatne prądy wody i chlupot skaczących ryb uspokajał ją. Odwróciła głowę, żeby udawać, że taksuje go wzrokiem. Często robiła to podczas rozmowy z innymi osobnikami swojego gatunku dla ich własnego komfortu. Nie można ująć jej taktu. - Jak dzisiaj wygląda niebo, mój drogi Przechero? Scharakteryzuj mi fazę księżyca - poprosiła. Większość rzeczy była w stanie sprawdzić dotykiem, węchem lub nawet smakiem, ale tym razem, jakkolwiek by chciała, polizać księżyca nie mogła.

W jej kulturze - kulturze stada, z którego pochodziła i które nauczyło ją wszystkich jej obecnych zabobonów - księżyc odgrywał wielką rolę. Różne jego oblicza oznajmiały jej o pomyślności podejmowanych działań.
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyPon Maj 06, 2019 11:55 pm

Dostrzegłszy powzięty przezeń zamiar postąpienia naprzód w drgnięciu mięśni pod jej skórą i odwróconym niewidomym wzroku, spuścił spojrzenie w dół pod jej nogi, z opóźnieniem zdając sobie sprawę jak absurdalnie nadmiernie bywa przy niej opiekuńczy. Chwilami gotów był najdrobniejsze kamyczki usuwać z jej drogi, najlżejsze nierówności wyrównywać kopytem, kłaść się w poprzek nurtu,  by przeszła na drugi brzeg, nie umoczywszy kopyta. Nie zauważył nawet, kiedy stał się tak beznadziejnie dlań stracony, owładnięty naiwną troską, zupełnie jej – jak doskonale wiedział – niepotrzebną. Świadomość swojej śmieszności napadała go zawsze właśnie w takich chwilach, w tych porywach komicznej nadopiekuńczości, kiedy było już za późno by opanować się i wycofać bez szwanku na dumie. Bez wahania i bez jednego naruszającego jej wdzięk drgnięcia mięśni wkroczyła w wodę, pozwalając by ta obmyła jej białe pęciny, a Fidelis zastanawiał się tymczasem, kiedy ostatni raz i czy kiedykolwiek właściwie był jej faktycznie potrzebny.
Upewniwszy się, że żaden śliski kamień czy też zaskakująca głębokość na Heikkoye nie czyha, ciął ogonem powietrze, z zadowoleniem dostosowując się do jej decyzji o postoju i uśmiechając się pod nosem na tak drogą mu zgryźliwość.
Nie szkodzi, zdążyłem się przyzwyczaić – odparł, nie siląc się na bardziej błyskotliwą ripostę, bowiem okoliczności nieszczególnie go ku nim usposabiały. W otaczającym ich nienaruszonym niczym spokoju drgały ostatnie promienie słońca, duszone przez nieustępliwość srebrzystego wieczoru, co odbijało się bezpośrednio na nastroju Fidelisa. Heikko, przypadkiem czy celowo tymczasem nadała rozmowie nowy ton, doskonale zgrany z jego stanem ducha, nawet jeśli Przechera zazgrzytał między słowami jak źle trącona struna. Uniósł chętnie wejrzenie ku firmamentowi, by natychmiast poczuć się przeraźliwie małym, nieistotnym pyłkiem na wstążce czasu.
Niebo jest zupełnie czyste – stwierdził łagodnie, wyraźnie tym faktem ucieszony. – W taką noc, kiedy Anu okazuje nam swoją łaskę, szkoda śnić. Ktoś powiedział mi kiedyś, że gwiazdy to jego zastygłe łzy, okruchy boskości zamknięte w kryształach, i mógłbym w to dziś uwierzyć; coś tak pięknego musi pochodzić od boga – zawiesił głos, uświadomiwszy sobie, że gada wprawdzie zupełnie od rzeczy. Przeniósł zaraz wzrok na blady księżyc, zanim Heikkoye mogłaby go popędzić kąśliwą uwagą na temat jego bajdurzenia. – Nie dalej jak pojutrze będzie nów. Ledwo go widać.
Powrót do góry Go down
Heikkøye
Wojownik
Heikkøye

Posty fabularne : 17

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyWto Maj 07, 2019 11:27 am

Woda była fantastycznie chłodna, spokojna - Heikko bardzo chciałaby móc z tej chwili to samo powiedzieć o swoim umyśle. Nie dawała po sobie poznać, ile myśli nią targa, bo niewiele dawało się odczytać z jej oczu. Gdy chwilę się o tym pomyśli, można dojść do wniosku, że pod tym względem niebieska mgła była darem od bogów. Pozwalała jej obserwować, sama nie będąc obserwowaną. Bała się stracić swojego aktualnie jedynego przyjaciela, więc zwlekała z tym, co miała mu do powiedzenia.

Gdy skończył, odwróciła głowę w jego stronę z powagą, dając mu do zrozumienia, że chciała usłyszeć każde słowo, które wypowiedział. Zaraz potem dała czarowi tej chwili prysnąć, otwierając usta.

- Nie wiedziałam, że jesteś takim estetą. To brzmi jak typowo kapłańska opowieść. Przyznaj się, czyżbyś uwodził jakieś piękne duchowne za moimi plecami? - umoczyła chrapy w wodzie i prychnęła w kierunku towarzysza, posyłając ku niemu kilka zimnych kropelek. - Nów... Podczas nowiu księżyc zasłania oczy, pozwalając nocnym, wodnym duchom mieszać w żywotach spacerujących po zmroku. Nic, co ważne, nie może się odbywać przy nowiu - westchnęła. Nie mogła odkładać tej rozmowy na później. Dzisiejsza noc była idealna, czyli zła jak każda inna oraz lepsza niż noc ślepego księżyca. Ślepego, uśmiechnęła się. Gdy miała rok, uwielbiała wymykać się na lodowiec przy nowiu i włóczyć wśród księżycowej, rozświetlonej gwiazdami, zamarzniętej wody. Nikt wtedy nie patrzył, żaden koń nie wyściubił nosa z bezpiecznego schronienia, ale Heikko jeszcze nie wierzyła w duszki i potwory nocne, więc nie bała się wychodzić. Cieszyła się chłodem, niebem i zorzą polarną; przepięknym kolorowym proporcem świateł.

Odwróciła się zadem do księżycowego rożka i wlepiła swoje zamglone oczęta w sylwetkę pachnącą jej Fidelisem.

- Miałam ci to powiedzieć już wcześniej... - zaczęła i na chwilę urwała, szukając słów. Chciałaby mówić cichutko, wręcz delikatnym szeptem, ale jej struny głosowe były zbyt zahartowane; każde słowo, które wygrywały, musiało być wyraźne i rozcinać nocną cieszę jak nóż rozgrzane masło, bo tylko w ten sposób wargi zmarznięte na zimnym powietrzu miały szansę się rozgrzać. Okropne, jak kilkanaście miesięcy życia na lodzie wpływały na całe jej życie.
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyWto Maj 07, 2019 11:10 pm

Dał się jej zwieść, pozwolił sobie uwierzyć, że i ją dosięgnął czar wieczoru, jak wodzony za nos dał się podprowadzić wprost w pułapkę złośliwości, której w chwilowej naiwności się nie spodziewał. Poczuł ukłucie irytacji – zupełnie jednak niegroźne, tym bardziej w jej przypadku. Heikko miała już to do siebie, że potrafiła zgryźliwością zajść za skórę czy wbić szpilę pod paznokieć, niezależnie od tego jak dobrze wojowało się tym orężem samemu. Kochał ją za to równie mocno, jak za bystrość myśli i intrygujące spojrzenie na najróżniejsze kwestie. Wraz z upływem czasu zdołał wyrobić sobie pewną odporność, acz czasami godziła go celnie i dawał się pchnąć ku subtelnemu, biernemu rozdrażnieniu. Nie lubił szczególnie, gdy żartowała na temat podbojów miłosnych; nawet gdy poruszany nieżartobliwie, temat ten wzbudzał w nim pewne podenerwowanie.
Wykrzywił się w grymasie opryskany wodą, zanim niezadowolenia nie przełamał zagadkowy uśmiech, specyficzny, jakby dający do zrozumienia, że może faktycznie coś jest na rzeczy. Zaraz uświadomił sobie jednak, że Heikko przecież nie jest w stanie tego dostrzec. Nie udało mu się więc sprowokować jej do pytań, a zanim zdążyłby wspomnieć o swoich zamiarach zostania duchownym w jakiś błyskotliwie żartobliwy sposób, klacz znów zabrała głos, poważniejąc na powrót. Zmiana tonu jej głosu przykuła jego uwagę, alarmując go. Są takie chwile, kiedy najmniejszy dźwięk wprowadza nas w stan nagłej czujności i przynosi ze sobą niepokój – przeczucie, że coś jest nie w porządku, że wydarzy się coś istotnego, niekoniecznie nam odpowiadającego. Fidelis doświadczył tego właśnie teraz i to nagłe przeczucie – nerwowe poruszenie intuicji – owładnęło nim natychmiast, wtłaczając myśli w koryto niepewności i czujnego wyczekiwania. Zlustrował z uwagą jej pysk, czując jak atmosfera gęstnieje do konsystencji lepkiej melasy. Przestąpił z nogi na nogę, dając wyraz swojemu zaniepokojeniu, kiedy zwróciła się w jego stronę, jakby wystawiając potwierdzenie słuszności tego poruszenia, tym  większego, kiedy nagle zawiesiła głos, jakby poszukiwała słów. Droga Heikkoye, której nie brakowało ich nigdy.
Postąpił krok w jej stronę właściwie bezwiednie, zatrzymując się na skraju suchego gruntu.
O co chodzi, Heikkoye? – spytał, błąkając się w mgle jej oczu w poszukiwaniu wyjaśnienia, nawet jeśli wiedział, że jest to próżny wysiłek.
Powrót do góry Go down
Heikkøye
Wojownik
Heikkøye

Posty fabularne : 17

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptySro Maj 08, 2019 11:13 am

Nie odpowiedział jej; znała go dość dobrze, by zrozumieć, co to oznacza.
- Zdenerwowałam cię, prawda? - westchnęła, dumając nad wodą. - Przepraszam. To dlatego, że sama się denerwuję - powiedziała jeszcze. Nie bała się słów, pozwalała im płynąć swobodnie przez usta, nieraz nie zastanawiając się nad ich konsekwencjami. A gdy konsekwencje przyszły, nie była na nie ślepa, ale często nie była również gotowa. Wyjątkowa niewygoda losu; krótkowzroczność w czasie wybierania, a jednak niemożność pominięcia wzrokiem ani jednego wynikłego z podjętych działań zła.

Dziś była gotowa. Tak sobie przynajmniej powtarzała.

Kiedyś, nie mogąc zasnąć, przygotowała nawet scenariusz, jak ta rozmowa ma przebiegać, matematycznie obliczyła prawdopodobieństwo wystąpienia poszczególnych reakcji jej kompana i przemyślała, jak się zachowa w przypadku każdej z nich. Wszystko jednak szlag trafił, bo sama nie trzymała się swoich scenariuszy.

- Nie mogę tu zostać - powiedziała, starając się brzmieć neutralnie, dostojnie, żeby nie wychwycił nieco panicznej nuty w jej głosie; chociaż jak na klacz, z której oczu za wiele wyczytać nie można, jej ton zdradzał zdecydowanie dużo. - Nie mogę... nie mogę zostać w Księżycowych Szczytach. Daliście mi schronienie, gdy najbardziej tego potrzebowałam, a ty praktycznie uratowałeś mi życie, ale dla mnie to... nadal za mało - powiedziała, krzywiąc się do samej siebie. Prawda, że źle to zabrzmiało, ale Heikkoye zawsze nazywała rzeczy po imieniu i nie wypierała się swoich niedoskonałości; tak jak i nie wypierała się tego, czego pragnęła. A pragnęła wiele.

Odwróciła się nieco od niego, jakby ze wstydem, choć kto wie, co naprawdę teraz wzięło jej umysł w posiadanie. Była bardzo emocjonalną klaczą, ale nie lubiła tego pokazywać, bo uznawała to za kolejną cechę osłabiającą ją jako wojowniczkę. Dlatego była wdzięczna niebieskiej mgle za tę odrobinę prywatności, którą dostała w prezencie po uderzeniu o twardą lodową skałę. Miała też nieco problemów z płakaniem. To jednak historia na kiedy indziej.
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptySro Maj 08, 2019 10:33 pm

To nic, nie szkodzi – odparł natychmiast, łagodnie i ciepło, nie czując potrzeby, by miała się jego chwilowym załamaniem humoru zajmować, nawet jeśli się do niego bezpośrednio przyczyniła. Ten objaw drażliwości zdawał mu się zwyczajnie zbyt drobny, by on sam miał się nim kłopotać dłużej niż parę chwil, a ona jakkolwiek. Nie czuł się wprawdzie urażony, a jedynie połaskotany w nadwrażliwy nerw. Żadne z nich nie będzie o tym pamiętało dłużej niż nieistotną część dnia, a więc nie warto było poświęcać temu w ogóle uwagi.
W pełnym napięcia milczeniu oczekiwał wyjaśnienia tak zagadkowego zachowania przyjaciółki – starał się nie dawać myślom nadmiernej swobody, która mogłaby się prędko odwrócić przeciw niemu, podsuwając najdziwaczniejsze i najczarniejsze możliwości. Serwowała mu już wystarczającą dawkę nerwów, odrobina więcej byłaby już ilością toksyczną – jak wszystko, gdy się nie znało umiaru. Nawet wodą można się otruć, jeśli się tylko da radę wypić jej wystarczająco i od śmiechu można podobno umrzeć, zamiast wydłużać nim swój żywot.
Odpowiedź w końcu nadeszła, choć przybrana w ukochany głos, paraliżująca duszę niespodziewanym chłodem. Przestąpił niemrawo z nogi na nogę, przyglądając jej się przez chwilę, jakby nie zrozumiał jej słów; po prawdzie miał nadzieję, że zrozumiał je źle. Między rozbrzmiałymi w powietrzu głoskami chowała się groźba opuszczenia i osamotnienia, którego Fidelis, jak już wiedział, nie potrafił znieść ani dobrze, ani jakkolwiek godnie. Liczył, że Heikko przepędzi to wrażenie kolejnymi słowami, jednak zamiast tego uchyliła wrota jego serca szerzej, wpuszczając w nie łapiący za gardło lęk, przejmującą niepewność i rozgoryczenie. Starał się to przełknąć, w pierwszym naturalnym odruchu, mając na uwadze przede wszystkim jej własne dobro, a swoim mając zamiar zająć się dopiero poza zasięgiem niebieskawej mgły, której przenikliwości nie potrafiłby zwieść.
Za mało.
Przymknął oczy, nabierając powoli w płuca orzeźwiające powietrze, zimną krew, ciemność zmroku, jaka zdawała się nagle otoczyć go zewsząd, choć wieczór tonął w srebrzystym blasku i noc zapowiadała się wyjątkowo jasna, z łaski Anu. Za mało przez chwilę drżało w przestrzeni między nimi, zupełnie bezdźwięczne, ale niemal namacalnie obecne w gęstej atmosferze. Było jak gruba, szklana tafla, która nagle odcięła go od niej – odnalazł ją tam, po drugiej stronie, gdy uchylił na powrót powieki, ale zdawała mu się nagle dziwnie, nieprzyjemnie odległa.
Gdzie się udasz? W pogoni za czym? – spytał, nie kryjąc pewnego osłabienia, jakie wkradło się w jego dotąd pewny i donośny ton głosu. Nie spuszczał z niej wzroku. Miał nieomal wrażenie, że jej sylwetka rozwieje się w mgłę, jeśli tylko przymknie znów ociężałe powieki; nie zamierzał do tego dopuścić.
Powrót do góry Go down
Heikkøye
Wojownik
Heikkøye

Posty fabularne : 17

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyCzw Maj 09, 2019 11:24 am

Jego spojrzenie łamało jej serce, chociaż nawet go nie widziała. Nie rozstawali się przecież na zawsze, a przynajmniej nie w zamyśle, mimo to Heikkoye wiedziała doskonale, że z jej winy w pewien sposób rezygnują z tej specjalnej więzi, która zdążyła się między nimi wytworzyć. Nie mogła się jednak wycofać. Poza tym, jej przyszłość nie była pewna. Może okaże się, że to pożegnanie jest potrzebniejsze, niż jej się zdaje. Nie rozważaj tego jeszcze, jeszcze nie teraz. Jest piękna noc. Gwiazdy są piękna. Okruchy boskości zamknięte w kryształach. Miała bardzo bujną wyobraźnię, ale nie potrafiłaby przywołać obrazu gwiazd. Bazowała na swojej pamięci. Okruchy boskości. Pomyślała przez chwilę i doszła do wniosku, że to zdanie pasowało do jej wyobrażenia o Fidelisie. To były jego słowa. Nie tylko wypowiedziane, to były... jego słowa. Jego duchowna gadka. Och, dlaczego jej o tym nie powiedział? Mogliby porozmawiać o jego planach na przyszłość, Heikko byłaby taka szczęśliwa, rozmawiając o jego planach na przyszłość. Albo o gwiazdach, mogli dalej rozmawiać o gwiazdach, przestałaby może nawet sypać docinkami - tak często. Mogliby rozmawiać o czymkolwiek innym, czymkolwiek innym niż o niej.

- Fidelisie - powiedziała bardzo poważnie, podchodząc do niego i lekko trącając go chrapami w ucho w pieszczotliwym, przyjaznym geście. Nie chciała go krzywdzić, nie chciała, żeby był smutny z jej powodu. Może przestanie, kiedy zrozumie, o co jej chodzi. Będzie z nim całkiem szczera, tak, jak zawsze. Czasem Fidelis był jej konfesjonałem i mówiła mu rzeczy, których nie powtórzyłaby nikomu innemu. Była bóstwobojną klaczą i przenigdy nie skłamałaby w konfesjonale. Ani, tym bardziej, przyjacielowi. - Z moją... przypadłością - powiedziała to słowo bardzo ostrożnie. - nie mogę nawet marzyć o tym, by przeżyć tyle wiosen, ile ty masz za sobą. Nie mogę nawet mieć pewności, czy dotrę do połowy - uśmiechnęła się nieco. Wcale nie smutno, bo myśl ta była z nią już od dawna. Jej oczka, pulsujące bólem, były tykającym stoperem, a ona przecież nie widziała cyfr. Mogła tylko zgadywać, ile czasu jej zostało. - Jeżeli zostanę, po jakimś czasie... krótszym albo dłuższym... zjedzą mnie ptaki i nic po mnie nie zostanie. - Teraz oczywiście schodziła do tematu źrebiąt; była przecież dzikim zwierzęciem, w jej kodzie genetycznym zaszyfrowano dążenie do pozostawienia choć kilku swoich niteczek w nowym organizmie. Tak należało, tak musiało być. Nie wolno jej umierać, dopóki to się nie stanie. A przecież miała silne geny, geny wojownika odpornego na chłody i niedostatek. W genach tych nie było przecież nawet najmniejszej wzmianki o niebieskiej mgle. Nowe organizmy byłyby od niej bezpieczne. - Kiedy się poznaliśmy... byłam w naprawdę kiepskim stanie. Bałam się, że nie mam już czasu. Byłam nawet blisko błagania cię, żebyś obdarzył mnie źrebakiem - zaśmiała się cicho. - Może nawet w końcu byś się zgodził, żałując mnie, ale to o jedną przysługę za dużo - powiedziała, ściszając głos. To moja pogoń, Fidelisie, i tak musi być, krzyczały bezgłośnie jej nieme oczy.

- Może gdzieś, gdzie noce są cieplejsze? - zadumała się, na jej twarz wstąpił trochę melancholijny wyraz. - Może do tej zaplutej, parnej dżungli? - Przeniosła ciężar ciała na lewo, usiekła ogonem jakąś muszkę, która przysiadła jej na zadzie. - Proszę, nie bądź smutny. To znaczy bądź, ale... tydzień, może dwa, jeśli będziesz chciał, tyle całkiem mi wystarczy. Potem, proszę, myśl już o mnie tylko dobrze. - Przełknęła ślinę, która nagle zrobiła się jakby gęstsza. Nie, rozmowa zdecydowanie nie przebiegała tak, jak w jej scenariuszach. W scenariuszach nie czuła się aż tak bardzo winna.
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptySob Maj 11, 2019 2:21 pm

Żałował tego pięknego wieczoru. Żałował gwiazd i rześkiego powietrza, żałował też wąskiego księżyca, widniejącego na ciemniejącym w granat niebie, jak bolesne pęknięcie w źrenicy Anu, z którego sączyło się srebrzyste światło jego wszechmocy. W taki wieczór nie wypadało popadać w błahość. W taki wieczór należało powagę przybierać w podniosłość, duszę w skłonność do refleksji i zachwytu, a z serca zrzucać codzienny pancerz. W taki wieczór, kiedy świat wokół wpadał w patetyczne milczenie, wypadało uświadamiać sobie, robić i mówić rzeczy ważne. Czuć dwa razy mocniej, ale postępować rozsądniej i na złotej tacy objawiać bogom owoce swojej duchowości.
A jednak Fidelis żałował tego wieczoru. Nie chciał już tej podniosłości. Nie chciał uroczystych wyznań, rozszerzonych w zmroku źrenic, w których czerń skłębionych, niehamowanych emocji mieszała się z refleksami srebrnej nocy i nie chciał gwiazd, które jak setki oczu wisiały nad nimi, wydzierając im z serc dusze, by bogowie mogli je ocenić. Obawiał się tego, co mogli w nich znaleźć.
Próbował przełknąć rozgoryczenie, żałując miękkości jej głosu. Żałując tego, jak bardzo go ukochał i żałując, że dziś wieczór kochał go mocniej niż cokolwiek innego. I gdzieś pośród tego żalu, odnajdując w sobie nasiona frustracji, że Heikkoye nie potrafiła tego odwzajemnić. Czując gorąco jej oddechu, uniósł wyżej łeb, by chrapami otrzeć czule o jej policzek. Zaopiekuję się tobą. Będę czuwał, by nic ci się nie stało – chciał powiedzieć, czując jednak, że to było właśnie za mało. Nie odezwał się więc, pozwalając jej mówić dalej, przesuwając nosem wzdłuż krawędzi jej żuchwy, by zatrzymać się tuż za nią, gdzie łagodnym dołem rozpoczynała się jej szyja. Zastanawiał się, czy, jeśli odejdzie, jeszcze kiedyś będzie mógł cieszyć się jej bliskością, możliwością dzielenia z nią swej intymnej przestrzeni. Wyraźnie drgnął i zawahał się jednak, gdy wspomniała o prośbie, którą chciała mu kiedyś złożyć.
Heikko... – szepnął tak łagodnie i tak zasmuconym głosem, że zamilknął znów natychmiast, w obawie, że nie zdoła zapanować nad jego drżeniem. Nigdy nie myślał w podobny sposób o swojej podopiecznej; miał wrażenie, że zwykła nadzieja, że mogłaby go przyjąć na swojego partnera, byłaby z jego strony bezwstydnym zuchwalstwem. Heikkoye posiadała nie tylko młodość, której jemu zaczynało już brakować, ale i nieprzeciętną urodę i godną podziwu siłę. Zasługiwała na kogoś znacznie lepszego.
Próbował zrozumieć prowadzące nią pobudki. Kilka lat temu być może posiadał podobne – nie pamiętał już, czy bardziej zależało mu wtedy na przedłużeniu linii rodu, czy na tym, by po prostu dobrze się bawić. Minęło jednak już sporo czasu, odkąd ostatni raz myślał o potomstwie i potrzebował chwili, by cofnąć się i spojrzeć na to z innej perspektywy. Heikkoye miała prawo pragnąć czegoś innego niż on. Miała prawo dążyć do innych celów. Miała prawo przedłożyć marzenia ponad ich więź i jeśli taka była jej decyzja, on miał obowiązek to uszanować. Miał obowiązek...
Zawsze będę myśleć o tobie dobrze, Heikko – odpowiedział, nie zastanawiając się nawet. – Zawsze będę myśleć o tobie – dodał czule, muskając chrapami jej nos, zaglądając w jej niewidome oczy, chcąc je zapamiętać, we mgle, w której gubił się tyle razy i z której, jak właśnie sobie uświadomił, nigdy nie udało mu się znaleźć wyjścia. Nigdy dotąd nie próbował nawet go znaleźć. Jak zdoła zrobić to teraz, kiedy musiał to zrobić?
Tak bardzo chciałbym cię przy sobie zatrzymać. Tak po prostu, egoistycznie. Przez tyle czasu byłem twoim przewodnikiem, przez tyle czasu pozwalałem sobie wierzyć, że jestem ci potrzebny, a teraz mam wrażenie, że to ja bez ciebie zgubię drogę – mówił to spokojnie, ale nie kryjąc pewnego dogłębnego poruszenia, które zmieniało subtelnie odcień jego głosu. – Nigdy nie kochałem nikogo, tak jak kocham ciebie. I prawdopodobnie nigdy już nie pokocham. Dlatego nie będę próbował cię zatrzymać. Dlatego mam nadzieję, że znajdziesz szczęście, choćby w tej zaplutej, parnej dżungli – mówiąc to, uśmiechnął się blado, starając się wykrzesać z siebie choć odrobinę wesołości.
Powrót do góry Go down
Heikkøye
Wojownik
Heikkøye

Posty fabularne : 17

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptySob Maj 18, 2019 12:54 pm

Patrzyła na niego - a może raczej odczuwała go, odczuwała, jak smutek obniżył temperaturę jego ciała o kilka setnych stopnia, jak zmienił jego oddech, jak myśli napierały na jego czaszkę, tak długo nie znajdując ujścia. Sama była tak bardzo inna od niego, była też kochliwą klaczą, nie trzymała się na wodzy, zazwyczaj jednak było to płytkie uczucie, które gasło wraz z oddalaniem się od obiektu uczuć. Głównym powodem była ona sama. Nie chciała się przywiązywać do świata, ani tym bardziej przywiązywać świata do siebie, gdy wiedziała, że jej życie jest zmierzone, zważone i policzone. Dlatego kiedyś wpadała w pułapki romansów, dlatego kiedyś jej życie wyglądało inaczej, bo nie było nic do stracenia. Do niego Fidelisa jednak coś innego, nienamacalnego i nienazywalnego. Dał jej od siebie tak wiele, ale dla niej było to nadal za mało. O to, czego pragnęła najbardziej, bała się jednak prosić. Musiała znaleźć kogoś, kto sam będzie chciał jej to ofiarować. Kto nie będzie o nią dbał. Kto się do niej nie przywiąże.

Też żałowała tego wieczoru. W tym zgadzali się ze sobą milcząco, patrząc na płonące gwiazdy, które pewnie mrugały ślicznie, pewnie spadały, wysrebrzając ciemną tkaninę pięknego nocnego nieba. Pewnie oboje byli tacy mali, w porównaniu do ogromu sklepienia. Zaczęła drżeć lekko, gdy rozpoczął wędrówkę chrapami po jej ciele. Nie bała się. Dotyk był dla niej ekscytujący, a może nawet otwierał już granice ekstazy. Jako niewidoma, odczuwała dotyk wiele razy silniej, był dla niej prawdopodobnie ważniejszy niż wszystkie inne zmysły razem wzięte, bo to na nim bazowała jej wyobraźnia; narzędzie, które pozwalało Heikkoye na rozwijanie poczucia przestrzeni, lokalizowanie przedmiotów. Była to jednak tylko jedna z właściwości dotyku. Objęła Fidelisa głową i pocałowała miękko w ganasze. Był dla niej wszystkim, a teraz zostawiała to wszystko za sobą i szła dalej, naga, prawie bezbronna; miała przecież na sobie tylko zbroję z mgły. Nie mogła się ochronić, ale mogła się ukryć.

Uszczypnęła go lekko, gdy poczuła, że się zasmucił.

- Jeśli powiesz, że zasługuję na kogoś lepszego, odgryzę ci ucho -  powiedziała mu na tyle cicho, na ile umiała, do wnętrza ucha. Żarty żartami, ale była do tego zdolna. Odgryzanie odmrożonych części ciała należało na lodowcu do codzienności, zwłaszcza u źrebiąt, które gorzej znosiły niskie temperatury. - Nie rozstajemy się na zawsze. Jeszcze nie teraz - dodała, trwając w nieruchomej już pozycji i napawając się jego ciepłem, kontrastującym z chłodzącą pęciny wodą. Pomyślała, że gwiazdy muszą pięknie odbijać się na powierzchni leniwie płynącej rzeki.

- Wiem - odparła po prostu. - A ja chciałabym porwać cię ze sobą i zmusić, żebyś towarzyszył mi już na zawsze. Chyba oboje jesteśmy potwornymi egoistami. - Uśmiechnęła się nieco, bo wcale tak nie uważała. Byli sobą, byli ze sobą, kochali się - tylko dla każdego z nich był to inny, absolutnie nieidentyfikowalny rodzaj miłości. - Mam u ciebie dług tak ogromny, że nigdy się nie wypłacę, ale gdy spotkamy się ponownie, jeśli będziesz mnie wtedy potrzebował, zrobię, co w mojej mocy - powiedziała, a język trochę jej się plątał. Niecodziennie zjawisko. Cała ta noc była jednak niecodzienna. - I nie wątp w to, że cię potrzebowałam, Przechero. Potrzebowałam cię jak cholera. Nie tylko jako górskiego przewodnika - uśmiechnęła się. - Teraz ten etap mamy za sobą, bo wyprowadziłeś mnie z ciemnego lasu. Nie musisz już dłużej wskazywać mi drogi, ale to nie oznacza, że nie możemy iść w tym samym kierunku - dodała powoli, myśląc nad własnymi słowami. Westchnęła lekko i wytchnęła ciepłe powietrze z chrap prosto w jego kłąb. - Zarezerwuj dla mnie miejsce w modłach - powiedziała ni stąd, ni zowąd. Nie powiedział jej o swoich kapłańskich zamiarach, ale może to przeczuwała. A może po prostu wiedziała, że jej przyjaciel modli się dość zaciekle. - Noc przed nowiem musi być moja.
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyNie Maj 19, 2019 11:39 am

Jej dotyk nie był mu obcy. Znał się doskonale z zaczepnymi uszczypnięciami i rzadszymi łagodnymi czułościami, którymi zwykła go częstować z zupełną swobodą. Teraźniejsze pieszczoty smakowały jednak jak nigdy wcześniej – może dlatego, że równie dobrze mogły być ostatnimi. Fidelis starał się nie myśleć o tym, bo wprawdzie odejście ze stada było tylko tym właśnie i niczym ponadto, jednak nie potrafił przemóc obawy, że ich czas się kończy, że coś, coś ogromnie dla niego ważnego, dobiega nieuniknionego finału. Zatracał się w jej obecności, póki jeszcze mógł, o pięknej nocy natychmiast zapominając; znacznie cenniejsze dlań piękno znajdował bowiem w dzielonej z Heikko chwili. Zamknął powieki, pozwalając by jej pocałunki zamieszały mu w głowie i strąciły wszystko inne na dalszy plan. Miękkość jej warg przynosiła pocieszenie, znacznie większe niż jakiekolwiek słowa i zapewnienia mogłyby mu podarować. Chciał zapamiętać to uczucie – to rzadkie wrażenie, że wszystko jest dokładnie takie, jak powinno być i przekonanie, że nie istnieje nic, czego by dla niej nie zrobił, gdyby tylko poprosiła. Ogarnął go nadzwyczajny spokój wiecznie rozchwianej duszy i potykającego się co rusz o wątpliwości umysłu – w tym momencie nie wahał się i nie wątpił wcale. Odchodząc, zabierała ze sobą pewien fragment jego życia, którego, jak doskonale wiedział, nie uda mu się już nigdy zastąpić czy nieporadnie zapełnić; nie zamierzał nawet wprawdzie próbować. Jeśli bolesna luka w codzienności miała być śladem jej niegdysiejszej kojącej obecności, chciał ją w sobie nosić i pamiętać tak, jak jej obiecał. Nie sądził zresztą, że cokolwiek mogłoby mu ją zastąpić.
Przez wzruszenie przedarło się rozbawienie, z jakim wypuścił powietrze przez nos, kręcąc delikatnie głową na jej groźbę, tak dlań typową. Z pewnością tego również będzie mu brakowało. Choć niewątpliwie uważał, że faktycznie zasługiwała na kogoś wyższych lotów, dał pokonać się tak wyszukanym szantażem, by nie naruszać delikatnej konstrukcji chwili kontrastującymi z ogarniającą wszystko powagą przekomarzaniami.
Trzymam cię za słowo – stwierdził z resztkami ponurego rozweselenia. Przytulił bok głowy do jej szyi, chłonąc ciepło jej ciała i studiując z uwagą jej znajomy, delikatny zapach. Jego myśli kołysały sie teraz w rytm wypowiadanych głosek, podążając za nimi z desperacką żarliwości. Już teraz zaczynał odczuwać coś na kształt tęsknoty, pomimo tego że była tak blisko niego. Przyprawiało to jego serce o drżenie i chęć zrobienia rzeczy głupich, byleby tylko powstrzymać ten dystans, jaki poczynał między nimi kwitnąć, nienamacalny i rozciągnięty na ostrych żebrach żalu. Czuł, jak pod powiekami zbierają mu się łzy i odruchowo zacisnął mocniej powieki, jednocześnie unosząc głowę, by móc przesunąć chrapami przez jej grzywę, objąć w ten sposób jej szyję i przytulić z roztkliwieniem.
Gdyby nie wiązały mnie przysięgi, poszedłbym za tobą wszędzie – wyznał, tym samym próbując zachować rozsądek i przypomnieć sobie o złożonych obietnicach, by przeciwstawić się rosnącej potrzebie, by faktycznie w ten sposób postąpić. – Wszystko, co dla ciebie zrobiłem, było zupełnie bezinteresowne. Nie istnieje żaden dług, moja droga, nie musisz niczego dla mnie robić. A nawet gdyby istniał, odpłaciłaś mi się już daleko ponad jego wartość swoją przyjaźnią.
Miał wrażenie, że nie znajdzie w sobie sił, by ją wypuścić z objęcia. Kiedy uchylił powieki, by wznieść oczy ku niebu, wciąż przytulając ją mocno, łzy spłynęły po jego policzkach. W sklepieniu nocy poszukiwał pomocy bogów, poszukiwał ich, by błagać o czuwanie nad nią, kiedy jego samego nie będzie obok. Nie był w stanie dobyć z siebie głosu, odpowiedział jej więc krótkim, mocniejszym uściskiem, zanim nie odsunął się o krok, wypuszczając ją, zupełnie wbrew sobie. Dotknął czule chrapami aksamitu jej nosa i przycisnął czoło do jej czoła. Jego oddech drżał w wieczornym powietrzu.
Wróć do mnie, kiedy znajdziesz swoje szczęście. Chciałbym je poznać – szepnął tak cicho, że jego głos łatwo byłoby zgubić w szmerze wiatru. – Uważaj na siebie.
Powrót do góry Go down
Heikkøye
Wojownik
Heikkøye

Posty fabularne : 17

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyPon Maj 20, 2019 7:34 pm

Westchnęła, pozwalając swojemu ciału powoli rozgrzewać się pod jego dotykiem. Przez tę jedną noc - och, jak piękną noc! Heikkoye wiedziała o jej pięknie pomimo tego, że nie mogła go dostrzec - zachowywali się jak platoniczni kochankowie, złączeni w uścisku, świadomi tego, jak bliską perspektywą jest rozłąka. Wiedziała, że kiedy tylko straci Fidelisa z oczu, doceni go jeszcze bardziej, a kiedy spotkają się ponownie, coś w niej wybuchnie kolorowym kwieciem, tęczą i słońcem. Tak na nią działał i pomimo swojej chropowatej natury nie chciała, by w jakikolwiek sposób tak cenny dar został jej odebrany. Była to jedna z najpiękniejszych twarzy Heikkoye.

- Przestań być tak wspaniały, bo nie dam rady odejść ani kroku - jęknęła, jakby naprawdę ją to frustrowało i znowu uśmiechnęła się kwaśno. Był niezwykły. I tak dobry, cholernie dobry. Gdyby rozzłościł się chociaż odrobinę, gdyby próbował ją zatrzymać, o ileż łatwiej byłoby się rozdzielić, wmawiając sobie, że obraz Przechery okazał się mniej perfekcyjny. I nie chodziło tu o perfekcję w dosłownym rozumieniu tego słowa. Nikt nie był i nie będzie doskonały i czysty jak kryształ, ale dla Heikkoye właśnie ta niedoskonałość, ta imperfekcja, była ucieleśnieniem ideału. Jej kapryśny charakter lubował się w duszach o nadszarpniętej tkaninie.

Uważaj na siebie.
Gdy usłyszała te ostatnie słowa, poczuła panikę. Dlatego nie znosiła pożegnań. Dlatego nie znosiła tych wszystkich zamknięć, których większość zawsze pożądała, żeby poczuć się kompletnymi. Czuła, jak bardzo nie ma już odwrotu, czuła, że to właśnie ten moment, by pocałować go, odwrócić się i odejść, chociaż jej serce krzyczało. Nie był to jednak krzyk sprzeciwu. Był to krzyk dla samego krzyku, jakby uczucia chciały najzwyczajniej w świecie sprawić jej ból dla własnej satysfakcji.

- Kocham cię, Fidelis - powiedziała na wydechu, chropawym głosem. Takie słowa miały specyficzną strukturę przestrzenną, nieznajomą, niedopasowaną do kształtu jej gardła, niedopasowaną do tonu jej głosu, niedopasowaną do samej jej osoby. Musiały brzmieć groteskowo, karykaturalnie, wynaturzenie. Po tym wyznaniu Heikkoye zamknęła powieki, żeby ukryć mgłę, przejechała chrapami po grzbiecie jego nosa i złączyła ich wargi w pocałunku - delikatnym, pogłębionym, jeśli odwzajemnionym - po czym odsunęła się, wycofała. Teraz tym bardziej nie mogła zostać. Teraz tym bardziej musiała uciekać. Grali sobie na emocjach jak na strunach skrzypiec - a może jednak uderzali się nawzajem jak w bębny i talerze; tak się czuła - i znać można było w tym wybitną symfonię, jednak żadna melodia nie może trwać wiecznie. Dźwięk jest nieuchwytny, dźwięk jest niezatrzymywalny.

Odwróciła się od niego, zwracając twarz w stronę księżyca. Zaczęła ostrożnie stawiać kroki naprzód, omijając luźno ułożone na dnie rzeki kamienie, i po chwili przedostała się na drugi brzeg. Gdy przedzielała ich już cała długość skąpanej w księżycowej poświacie rzeki, odwróciła jeszcze raz głowę. Zimno, które zaczęła odczuwać po odsunięciu się od jego ciepłego ciała zaczęło być dla niej nieoczekiwanie nieprzyjemne.

- I nie rób nic głupiego, dopóki nie wrócę, för i helvete! - krzyknęła w jego kierunku, oszczędzając mu przekleństw w zrozumiałym dla niego języku. Potem spróbowała jeszcze raz się uśmiechnąć. Potem odwróciła się powoli.
Potem odeszła, zostawiając za sobą pachnące rzadkim powietrzem, iglastymi lasami i przyjazną duszą góry, obierając nowy kierunek. I starając się nie płakać.

[z/t]

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptySob Maj 25, 2019 11:36 am

Nie czuł się wspaniały, w tym momencie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Czuł się bezsilny wobec jej decyzji, choć nawet gdyby odpowiednią siłą dysponował, ujarzmiłby swoje pragnienia i nie wykorzystałby jej przeciwko Heikko – przynajmniej chciał myśleć, że tak właśnie byłby postąpił; że posiadanie pewnej władzy nie wpędziłoby go znów w skłonność do nadużywania jej, zwłaszcza wobec kogoś tak mu bliskiego. Czuł się tragicznie bezradny i rozgoryczony, nie śmiałby jednak w tej chwili obarczać winą swej najdroższej przyjaciółki o cokolwiek, choć mógłby – mógłby unieść się gniewem, oskarżyć ją o wspomniany wcześniej egoizm, o porzucanie go i o porzucanie stada, które okazało jej tyle dobroci. Mógłby zarzucić jej niewdzięczność i plugawość nielojalnej duszy, choć słowa te wyrzucone w złości ściskałyby mu gardło zapewne już do końca jego życia.
Jednak cała wściekłość, jaka zatliła się w jego sercu, nie było wcale wymierzona w Heikkoye. Był zły na siebie, na swoją duchową niedołężność, słabości, na poszarpany strzęp jakim był jego honor, połamany kręgosłup moralny i chwiejną piramidę wartości, którą utrzymywał tylko i wyłącznie wiążącymi go przysięgami i stawianymi sobie stanowczo zasadami. Był w tym wszystkim przede wszystkim zły na siebie za to, że nie potrafił jej dać tego, czego pragnęła; czego potrzebowała, by osiągnąć swoje szczęście. Nie miał ani odwagi, ani tupetu, by choćby wziąć pod uwagę propozycję, by została i założyła rodzinę właśnie z nim – jak mógłby zgubić tak piękną duszę, tak bystry intelekt, tak wdzięczną postać, u swojego boku?
Kocham cię. Pragnął wyrwać te słowa wiatru i zamknąć je w swoim sercu, by zazdrośnie ich strzec i nie pozwolić im nigdy więcej zabrzmieć dla kogokolwiek innego. Chciałby miłość tę mieć odtąd tylko dla siebie i zawsze przy sobie, by osładzać sobie nią każdą chwilę – trzymać się jej kurczliwie, zaborczo, do szaleństwa egoistycznie. Nie sądził, że to pożegnanie mogło być jeszcze trudniejsze, wyznanie to jednak uświadomiło mu, jak bardzo się mylił; mogło być tak trudne, że lżej zniósłby brak powietrza czy zamrożenie serca, wyrwanie z ciała duszy czy utratę wszystkich zmysłów.
Tak zresztą poczuł się, gdy go pocałowała – zupełnie stracił dla niej rozum. W nagłym zrywie uczuć, nie powstrzymywanych już przez jakiekolwiek resztki rozsądki, odwzajemnił pocałunek, wiedziony pragnieniem, jakiego nigdy jeszcze dotąd nie doświadczył. Wydawało mu się zawsze, że na miłość jest zupełnie nieczuły i zupełnie doń niezdolny; do tej miłości, która jak atropina rozszerza źrenice i zmienia kolor świata, która porusza do głębi i popycha do szlachetności i szaleństw zarazem.
Kiedy odchodziła, na wargi cisnęło mu się tak wiele słów, że stawały mu boleśnie w gardle i rozsadzały niemal skronie. Chciał za nią wołać, krzyczeć, błagać o to, by się zatrzymała i go wysłuchała. Mógł powiedzieć jej, że ją kocha – powiedzieć to inaczej niż mówił dotychczas. Poprosić by jednak z nim została i oczekiwać w lęku i nadziei na odpowiedź.
Stracił oddech, kiedy zatrzymała się jeszcze na chwilę i odwróciła w jego stronę. Uśmiechnął się słabo, z wyraźnym trudem na jej słowa, przełykając z bólem rozczarowanie. Obserwował, jak się oddala i jeszcze długo po tym, jak zniknęła mu z pola widzenia, stał nad brzegiem rzeki, nieruchomy, sparaliżowany, czując się osłabiony i zupełnie pokonany. Odszedł dopiero, kiedy linia horyzontu powlekła się bladym złotem świtu.
/zt

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Indigo
Medyk
Indigo

Posty fabularne : 54

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptyWto Cze 04, 2019 6:06 pm

Czy ktoś, kiedyś zastanawiał się, jaki chód jest dla konia przeznaczony? Jedni powiedzą stęp, drudzy kłus, a jeszcze inni, galop- i to właśnie nim posługiwała się teraz Indigo. Biegła, rozpędzając się do coraz to zacniejszych prędkości- wyciągając przed siebie swe długie, suche nogi i z ogromną siła uderzając nimi o podłoże. Jej oddech był szybki, chrapy rozszerzały się biorąc ogromne ilości powietrza do płuc, a pot już dawno zdążył zrosić jej skórę.
Zwolniła do kłusa,w momencie, gdy na horyzoncie ujrzała wodę, a w chwili gdy jej kopyta zanurzyły się w cieszy-stanęła. Parsknęła głośno, biorąc kilka dużych łyków wody.
Stanęła na brzegu, rozglądając się po okolicy, między innymi chcąc uspokoić swój oddech, który przez duży wysiłek, był dość rozchwiany.- w chwili, gdy to nastało, klacz ruszyła na poszukiwanie ziół.
Powrót do góry Go down
Armin
zwykły koń
Armin

Posty fabularne : 16

Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka EmptySro Cze 05, 2019 7:57 pm

Armin wcale się nie śpieszył- niedbałym i luźnym krokiem przemierzał z fascynacją górskie tereny, poświęcając uwagę najmniejszym szczegółom krajobrazu. Tak bardzo tęsknił za widokiem szczytów za horyzontem, ciągnącymi się po skosie łąkami i wzgórzami obrośniętymi lasem.
Szedł wraz z kierunkiem rzeki, której szum dobrze wpływał na jego myśli. Prędzej czy później miał zamiar spotkać się z królową oraz złożyć przysięgę prawdomówności, czego nie zdążył zrobić za młodu, gdy zmarła jego matka. Był oddany stadu całym sercem, więc radość przepełniała go całkowicie.
Nie obyłoby się bez rozejrzenia się za ziołami. Przyłapał się na tym, że przez zachwyt nad okolicą mógł przeoczyć drogocenne rośliny. On sam chciał szkolić się w ziołolecznictwie, więc liczył na poznanie specjalistów i doświadczonych medyków.
Gdy na chwilę podniósł wzrok, zauważył karą sylwetkę. Zapach od razu powiedział mu, że to klacz- prawdopodobnie była zajęta szukaniem czegoś. Medyczka? Albo po prostu chce się najeść...- pomyślał, po czym lekkim i niewidowiskowym kłusem ruszył ku niej. Był ciekaw, jak zareaguje na jego podejście. Zatrzymał się kilka kroków przed nią i przyjrzał- smukła, w jego wzroście i zdecydowanie ładniejsza od niego.
- Czyżby twoja kondycja była na tyle kiepska, że zgrzałaś się szukaniem ziół?- zagaił, patrząc na nią z podejrzliwym uśmiechem. Zapewne należała do stada SKS.

Powrót do góry Go down
Sponsored content




Powolna rzeka Empty
PisanieTemat: Re: Powolna rzeka   Powolna rzeka Empty

Powrót do góry Go down
 
Powolna rzeka
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
W galopie :: Stado Księżycowych Szczytów :: Podniebne Wzgórza :: Rozległe pagórki-
Skocz do: