IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Sadzawka kajmanów

Go down 
AutorWiadomość
Alysanne
piastun | medyk
Alysanne

Posty fabularne : 168

Sadzawka kajmanów Empty
PisanieTemat: Sadzawka kajmanów   Sadzawka kajmanów EmptyPią Kwi 12, 2019 12:54 am

Zapełniona wodą o metalicznej, ciężkiej woni krwi i pokryta gęstym, zielonym kożuchem, Sadzawka Kajmanów z pewnością jest niesamowicie urokliwym i atrakcyjnym miejscem do spędzenia niedzielnego popołudnia z rodziną, zwłaszcza jeśli spojrzeć na pływające tu i ówdzie gady, od których wzięła się nazwa tego miejsca. Czekają przycupnięte na ofiarę, wtapiając się buro-zielonym umaszczeniem w wodę, zwalone pnie drzew czy też zarośnięte trawą fragmenty brzegów sadzawki, a co bardziej spostrzegawcze konie zauważą ich nozdrza i oczy wystające spod wodniej toni.
Powrót do góry Go down
Admin
Admin
Admin

Posty fabularne : 289

Sadzawka kajmanów Empty
PisanieTemat: Re: Sadzawka kajmanów   Sadzawka kajmanów EmptyPią Kwi 26, 2019 9:11 am

A w sadzawce przebywał sobie niczym nie przejmujący się kajman... Nie był też świadomy, że któryś z wojowników może obrać go sobie za cel treningu. Leżał więc sobie w bajorze, czekając na nieuważnego roślinożercę, aby zacisnąć na nim szczęki.
Powrót do góry Go down
http://wgalopie.forumpolish.com
Lapis
Świadomy | wojownik
Lapis

Posty fabularne : 66

Sadzawka kajmanów Empty
PisanieTemat: Re: Sadzawka kajmanów   Sadzawka kajmanów EmptySro Maj 08, 2019 11:06 am

Przybyłem na te tereny przy kolejnym obchodzie okolic, nie miałem w planie atakować kolejnego zwierza, więc nie szczególnie zwracałem uwagi na to, by jakiegoś wytropić. Pogoda była dość znośna więc bieg przeszedł w dość spokojny galop, który wydawał się na tyle jednostajny, że można mnie było pomylić ja jakąś maszyną, która przemierza te okolice. Chrapy wciągały powietrze w dokładnie tej ilości ile potrzebowały tego płuca, byłem rozluźniony.

Po dłuższej chwili wkroczyłem na podmokłe i niebezpieczne tereny, mój węch od razu ostrzegł mnie o obecności nieprzyjaciela. Gady. Czyżby to była niechlubna sadzawka kajmanów? Już miałem zawracać, nie chcąc ingerować w nature kolejnym atakiem na drapieżników, ale postanowiłem, że jednak tutaj urządzę sobie trening zręcznościowy. Nie mierzyłem nisko, nie dla mnie już były jakieś kojoty czy lisy. Ten drapieżnik stanowił już zagrożenie, więc był wyzwaniem. Zatrzymałem się na suchym terenie, szukając lustrującym spojrzeniem nozdrzy paskuda, by moc rozpocząć walkę. Chwilę zabrało mi zlokalizowanie zmiennocieplnego, ale na szczęście zdradził się delikatnym ruchem ogona w szlamie, co usłyszałem. Dokładnie w głowie ustaliłem sobie co i jak mam robić, w które miejsce najlepiej uderzyć. Wdech.

Jednym susem, nie czekając na atak, wybiłem się dość mocno, robiąc zwrot tak, że przednimi kopytami wylądowałam wprost na górnej szczęce kajmana. Gad na szczęście nie zdarzył rozdziawić szczęk, bo zwyczajnie nie spodziewał się, że tym razem to on może zostać zaatakowany. Po sekundowym szoku podjął jednak walkę i przez grząski teren udało się mu mnie zrzucić z grzbietu nim zadałem cios. Odskoczyłem i oboje znowu zamarliśmy, tym razem gad już obnażył swoje kły w szerokim rozwarciu szczęk. Uniosłem ogon, by złapać większy balans i prychnąłem ostrzegawczo, by pokazać, że się nie boję. Widziałem, że kajman układa łapy do odpowiedniego kąta, by skoczyć. Uśmiechnąłem się jedynie półgębkiem i położyłem uszy, gotowy na atak. Kiedy zmiennocieplny rzucił się na mnie, jedynie zdążył wyrwać mi parę włosów z ogona i przycupnąć z nimi w bajorze, bo odskoczyłem. Nim jednak zdążył się obrócić by znowu zlokalizować swój cel, uderzyłem go mocno w tył głowy, z całych sił, przednimi kopytami. Puszki umorusały się we krwi, która zmieszała się z błotem. Gad zasyczał przebrzydle i znowu zaatakował. Pazurami przeciął moją skórę na brzuchu, mniej więcej do połowy i opadł z pluskiem do bagna. Zatrzepałem głową bo drobinki szlamu znalazły się już nawet na moim pysku. Zarżałem nisko i wziąłem kolejny wdech, podnosząc się na przednie nogi. Przeskoczyłem nad celem po czym kopnąłem go w tym samym momencie kiedy podniósł szczękę, posyłając go tym samym kilka metrów dalej, ślizgiem w tych mokradłach. Kajman jedynie zdążył się podnieś i otrzepać, jednak przez utratę krwi już refleksu miał mało. Zaszarżował na oślep wprost na mnie, odsunąłem się, ale udało mu się zacisnąć przednie zęby na skórze mojego uda. Z delikatnym syknięciem wyrwałem kilku centymetrowy kawał sierści i zadałem ostateczny cios, w czaszkę, z całej siły. Tym razem rozbijając mu już zupełnie głowę. Spojrzałem na ranę na nodze i zatrzepałem głowa, starając się dojść do siebie. Bolało, ale wciąż była to tylko powierzchowna szrama.
-Niech bogowie będą w tobą, mięsożerco - zabiłem go, wiec musiałem chociaż odprawić mu jakieś prowizoryczne pożegnanie. Chciałem tylko poćwiczyć, jednak zmusił mnie do tego kroku.

Po tej jatce zabrałem potrzebne materiały i opuściłem to miejsce, tym razem tylko stępem. Miałem odrobinę ograniczoną ruchliwość, wolałem tego nie nadwyrężać.
/zt

_________________
Sadzawka kajmanów 63213916899ed

We start the final war
Tell me what's worth fighting for
When we know there's nothing more
Take the hand or fist
Just to sell ourselves for this
The path we least resist
Sadzawka kajmanów C2939bf62445e
Lapisa znajdziesz o tu:

hamada
wolna
wolna

Powrót do góry Go down
Ludolfina von Drakina
zwykły koń
Ludolfina von Drakina

Posty fabularne : 6

Sadzawka kajmanów Empty
PisanieTemat: Re: Sadzawka kajmanów   Sadzawka kajmanów EmptySro Sie 28, 2019 12:11 pm

____Ludolfina, kierowana jedynie ciekawością nowego miejsca, zapuściła się w tę niezbyt przyjazną okolicę. Widząc na horyzoncie to urokliwe miejsce, po prostu nie mogła przejść obojętnie. Podchodziła teraz ostrożnie bliżej brzegu bajora, aby mieć lepszy widok na jego mieszkańców. Nad taflą wody unosiła się niezliczona ilość owadów, które zdecydowanie naruszały przestrzeń osobistą klaczki, toteż ta zaczęła prychać, aby je trochę odgonić. Zanim podeszła tu bliżej, widziała zarys jakiegoś gada wylegującego się na brzegu, jednak jej obecność musiała zmusić go do wejścia do wody. Siwka nigdy wcześniej nie widziała takiego zwierzęcia, toteż na przekór wszystkim swoim naturalnym końskim instynktom zbliżała się coraz bliżej brzegu, z głową tuż przy ziemi.
____Zatrzymała się jeszcze w jakiejś "w miarę bezpiecznej" odległości i kopnęła kamyk w stronę jeziora, chcąc wypłoszyć z niego coś ciekawego. Kiedy jej pocisk dosięgnął celu, jedyne co się stało to trochę rozbryzgniętej wody i zniszczona zielona powłoka, która przykrywała całe bajoro. Sfrustrowana Ludolfina westchnęła ciężko. Naprawdę nie chciała się brudzić w tej nieładnej wodzie, ale chyba nie miała wyboru. Ruszyła się dwa kroki do przodu tak, że przednimi kończynami stała już w jeziorze. Jedną nogą zaczęła mielić, aby odgonić trochę te oślizgłe paskudztwa, przykrywające wodne życie i mieć lepszy widok na wodę pod spodem.
- No już... - mówiła delikatnie - Cip, cip, cip! Chodźcie do mamusi! - zachęcała gady do ukazania swych ślicznych ciał, aby ona mogła je sobie lepiej obejrzeć.
Powrót do góry Go down
Etoilé
władca | medyk
Etoilé

Posty fabularne : 119

Sadzawka kajmanów Empty
PisanieTemat: Re: Sadzawka kajmanów   Sadzawka kajmanów EmptySro Sie 28, 2019 1:27 pm

Odpoczywającego pod wodą kajmana nie bardzo interesowało, co dzieje się na powierzchni. Było gorąco, a pod taflą, gdzie słońce bezpośrednio do niego nie docierało, a ciesz skutecznie ochładzała jego ciało, było mu co najmniej dobrze. Najedzony nie był, ale nie liczył, że jakieś stworzenie w ten upał pojawi się w okolicy. Jakież musiało być jego zdziwienie, gdy usłyszał ciche nawoływanie, a mała skałka z pluskiem wskoczyła do wody i spadła na dno parę metrów od niego. Leniwie podniósł swoje cielsko i wynurzył głowę, spoglądając na sadzawkę. Jest i ofiara. Zanurzył się ponownie, podpłynął nieco bliżej i, znajdując się około metra od klaczy, wyskoczył z wody i zaatakował z zaskoczenia.
Powrót do góry Go down
Ludolfina von Drakina
zwykły koń
Ludolfina von Drakina

Posty fabularne : 6

Sadzawka kajmanów Empty
PisanieTemat: Re: Sadzawka kajmanów   Sadzawka kajmanów EmptySro Sie 28, 2019 11:15 pm

____Kiedy nawoływany przez nią kajman naprawdę odpowiedział na jej nawoływania, Ludolfina się, łagodnie mówiąc, zaskoczyła. Liczyła raczej na... Właściwie nie wiadomo na co liczyła. Teraz jednak nie był czas na wewnętrzne monologi, bo klacz musiała umknąć przed śmiercią patrzącą jej w oczy. Objawiło się to gwałtownym nadwyrężeniem wszystkich swoich fizycznych atutów oraz przeklinaniem w myślach przodków, którzy nie dali jej szybszego ciała. Niech ich cholera. Najpierw zrobiła kozi skok w tył, odrywając wszystkie swoje cztery kończyny od ziemi na raz, po czym z dzikim okrzykiem pierwotnych  zaczęła spieprzać najchyżej jak umiała. Przebrzydłe zwierzę jednak zdążyło uczepić się jej nadpęcia i zabrało się z nią. Spanikowana Ludolfina zaczęła tańczyć w miejscu, nadal nie szczędząc sobie nadużywania decybeli, a kiedy to nie dawało zamierzonych efektów, podbiegła do najbliższego drzewa i przeharatała swoją tylną kończyną o jego pień tak, aby ściągnąć wbitego w jej ciało drapieżnika.  
____Gdy tylko jej się udało, nie czekała ani chwili, aby zacząć uciekać jak najdalej może. Po kilkuset metrach zmęczenie przekonało ją o zwolnieniu tempa i w końcu całkowitym zatrzymaniu się. Okropne stworzenia, te kajmany. Ona tutaj z dobrymi zamiarami, a one ją tak! No brak słów. Zaraz tam pójdzie i im wygarnie! Już podsycona wielkimi myślami chciała spełnić swoje postanowienie, jednak rwanie w tylnej prawej kończynie przypomniało jej o kilku istotnych faktach. Adrenalina sprawiła, że podczas ucieczki i obrony ból jej nie przeszkadzał, jednak teraz, kiedy poczuła się jako tako bezpiecznie, wszystko uderzyło w nią ze zdwojoną siłą. Jeszcze tego brakowało! Aby nabawiła się kontuzji!
- Wy ciemne stworzenia wodne! Jak śmiecie?! - wrzeszczała rozżalona. Czy przyjdzie jej tak zginąć? Nie będzie mogła chodzić, biegać i umrze? Przez takiego małego, ohydnego, obślizgłego...
____Panika zaczęła znowu w nią uderzać, sprawiając, że Ludolfina najchętniej by zemdlała. Już pojawiły jej się mroczki przed oczami, kiedy przypomniała sobie o pobliskim siedlisku drapieżników. Pewnie tylko  na to czekają, aby ona, biedna i bezbronna, opadła z sił i oni mogli ją zjeść.
- No niedoczekanie! - krzyknęła i zamiast stracić przytomność, po prostu stała i pogrążała się w panice.


Kajman podarował Ludolfinie ugryzienie (stopień 0), które odejmuje jej 15HP. Rana nie wymaga koniecznej interwencji medyka. Ponadto zdobywa 1S do statystyk.
Powrót do góry Go down
Etoilé
władca | medyk
Etoilé

Posty fabularne : 119

Sadzawka kajmanów Empty
PisanieTemat: Re: Sadzawka kajmanów   Sadzawka kajmanów EmptyCzw Sie 29, 2019 5:26 pm

Przechadzała się po bagnach z niepodobną do siebie obojętnością. Samotność źle na nią działała. Od kilku tygodni szwendała się po okolicy, zaglądając w różne miejsca i poszukując kogoś, z kim mogła zamienić słowo. Jak dotąd nie widziała żywej duszy, nie licząc ptaków w koronach drzew i dzikich, drapieżnych zwierząt. Ale zdawało się, że tutaj nawet ich nie ma - tylko cisza i spokój, ani śladu po kajmanach. Widocznie te również się pochowały, w ucieczce przed morderczym upałem. Miała ochotę wejść do wody i ochłodzić swoje zgrzane ciało, niezależnie od stopnia niebezpieczeństwa. Już niewiele brakowało do tego wręcz samobójczego kroku, gdy usłyszała stukot końskich kopyt.
Czyżby jej się przesłyszało? Czyż to jej bujna wyobraźnia w desperackim kroku próbowała odwieźć ją od planu kąpieli z gadami? Etoile ruszyła w tamtą stronę spokojnym kłusem, podnosząc wysoko głowę i rozglądając się. Energia, która nagle w nią wstąpiła pobudziła ją do przyspieszenia kroku. Dźwięk głosiku paręnaście metrów dalej utwierdził ją w myśli, że to nie twory jej wyobraźni. Przedarła się przez ostatnią linię drzew dzielącą ją od sadzawki.
- Cóż to za przepiękne stworzenie? - powiedziała bardziej do siebie niż do klaczy stojącej naprzeciwko niej. Była zbyt wniebowzięta napotkaniem istoty koniowatej, że nawet nie zauważyła rany na jej nodze. - Witaj kochana. Co cię tu sprowadza w ten upalny dzień? - zapytała pogodnie, chcąc za wszelką cenę nawiązać jakiś kontakt. Potrzebowała towarzystwa.
Powrót do góry Go down
Ludolfina von Drakina
zwykły koń
Ludolfina von Drakina

Posty fabularne : 6

Sadzawka kajmanów Empty
PisanieTemat: Re: Sadzawka kajmanów   Sadzawka kajmanów EmptyPią Sie 30, 2019 11:40 am

____Stojąc tam, zastanawiała się jakie kroki podjąć dalej. Czy w tych okolicach w ogóle znajdzie jakiegoś medyka? Nie znała tubylców, więc nie miała pojęcia czy ktoś wykształcony tutaj mieszka. A może trafiła na te dzikie miejsca, kiedy nadal leczyło się modlitwami i rytuałami? Ta tragiczna myśl tylko dolewała oliwy do ognia. Czy zjedzą jej mózg po śmierci, aby posiąść jej wiedzę? Czy może wodne gady dorwą jej truchło pierwsze? Każda myśl w każdym razie nie napawała biednej klaczy szczęściem.
____Kiedy, podczas swojego kryzysu, Ludolfina usłyszała kogoś przybywającego w jej kierunku, złożyła kosmosowi szczere podziękowania. Czy to znaczy, że może już zemdleć? Odpłynąć w kojącą czerń nieświadomości? Już miała to zrobić, kiedy nieznajoma klacz podeszła do niej bliżej i zadała to absurdalne pytanie. Siwka poczuła się w obowiązku wyjaśnić wszystko, zanim będzie mogła zdać się na łaskę i niełaskę tej istoty.
- Umieram przecież! - krzyknęła rozżalona. - Nie widać? - zdziwiła się naburmuszona. Spojrzała na tarantowatą z taką samą paniką w oczach, z jaką patrzyła ostatnią minutę na wszystko inne. Skoro już tu przyszła, może byłaby w stanie pomóc biednej von Drakinie?
- Myślę, że potrzebuję profesjonalnej opieki medycznej. Czy byłabyś tak miła, aby sprowadzić lekarza? - zapytała z nadzieją, że już będzie mogła w spokoju sobie stracić tę przytomność i nie umrzeć na miejscu.
Powrót do góry Go down
Etoilé
władca | medyk
Etoilé

Posty fabularne : 119

Sadzawka kajmanów Empty
PisanieTemat: Re: Sadzawka kajmanów   Sadzawka kajmanów EmptyPią Sie 30, 2019 11:54 am

Spojrzała na nią ze zdziwieniem i drobną urazą w oczach. Czemu to małe stworzenie było tak bardzo zdenerwowane i wyrażało gniew w tak głośny sposób? Po tak długim czasie w niemal całkowitej ciszy czuła się dziwnie, znów słysząc głosy innych koni. Lecz gdy tylko zobaczyła strach w ślepiach klaczy, porzuciła te myśli.
- Oh! - powiedziała, dopiero zauważając krew spływającą po jej białej sierści. Po chwili jednak uśmiechnęła się z pobłażaniem. - To powierzchowna ranka. Będziesz żyć - rzuciła w jej stronę pokrzepiające, jednocześnie nieco rozbawione spojrzenie. Lubiła takie emocjonalne duszyczki, przejmujące się każdą sprawą. Przypominały jej samą siebie z dzieciństwa, gdy to cieszyła ją byle drobnostka, a z powodu jakiegokolwiek niepowodzenia wpadała w panikę.
- Na twoje szczęście nie ma potrzeby wzywania nikogo - powiedziała spokojnym tonem, oczywiście mając na myśli to, że sama zajmie się ugryzieniem. Przyszło jej do głowy, że siwa mogła zinterpretować to jako lekceważenie jej bólu i cierpienia, więc szybko ruszyła z wytłumaczeniem: - Jestem w stanie ci pomóc, o ile zechcesz przyjąć moją pomocną dłoń - ponownie się uśmiechnęła, tym razem zachęcająco.
Powrót do góry Go down
Ludolfina von Drakina
zwykły koń
Ludolfina von Drakina

Posty fabularne : 6

Sadzawka kajmanów Empty
PisanieTemat: Re: Sadzawka kajmanów   Sadzawka kajmanów EmptyPon Wrz 02, 2019 5:24 pm

____Ludolfinie, jak to Ludolfinie, nie umknął żaden szczegół zachowania i aparycji klaczy. Nie tyle co nowo poznana już od początku okazała pewność siebie i brak wahania, to roztaczała aurę opiekuńczości. Oraz to opanowanie, łagodność i świadomość. Siwka wiedziała już po kilku słowach zamienionych z tarantowatą, że nie jest to jakiś przeciętny zjadacz owsa. Prosto mówiąc, odniosła pozytywne pierwsze wrażenie przy tym spotkaniu. To nie zmieniło jednak faktu, że ignorancja nowo poznanej odnośnie jej rany, była oburzająca!
____Młodsza klaczka, natychmiast po usłyszeniu słów nowo poznanej, przyjęła odpowiednio zmęczoną i przejętą minę, godną naprawdę śmiertelnie chorej. Spojrzała wyzywająco na swoją rozmówczynie i ostentacyjnie uczyniła dwa kroki do przodu, jednocześnie potwornie kulejąc.
- O, widzisz? Czy to wygląda na powierzchowną ranę? - powiedziała Ludolfina głosem, jakby rzeczywiście miała zamiar zaraz zemdleć. Może i nie chciała się zranić, ale jak już to się stało, to nie miała zamiaru znosić bólu i dyskomfortu w milczeniu, niczym mnich. Lubiła skupiać na sobie uwagę.
____No tego było za wiele! Może i siwka była w stanie przyjąć do wiadomości, że za wcześnie na spisywanie testamentu, ale żeby tak nawet bez wzywania lekarza? Lubości Ludolfiny do dramatyzowania i bycia w centrum uwagi nie podobało się to. Już parsknęła, czując się zlekceważona i zaczęła mówić:
- Uważam jedna... - rozpoczęła i urwała nagle, kiedy tarantowata poczęła tłumaczyć wcześniejsze nieporozumienie. - Ah, no skoro tak. Jesteś pełnoprawnym medykiem, czy wiejską zielarką? - zapytała, woląc jednak dmuchać na zimne. W końcu osobistość stojąca przed czarnogrzywą była tylko randomowym przechodniem. Nigdy po takich nie wiadomo. Z drugiej jednak strony Ludolfina miała ochotę krzyknąć soczyste "nie mówiłam?". Od razu wiedziała, że ta klacz jest kimś ważniejszym, toteż ta ładna dedukcja łechtała ją mile po ego.
Powrót do góry Go down
Etoilé
władca | medyk
Etoilé

Posty fabularne : 119

Sadzawka kajmanów Empty
PisanieTemat: Re: Sadzawka kajmanów   Sadzawka kajmanów EmptySob Wrz 28, 2019 10:07 am

Przyglądała się bez słowa temu niespotykanemu zjawisku, które już dawno przekroczyło dopuszczalny poziom decybeli. Cień zakłopotania odbił się na jej pysku, gdy obserwowała przedstawienie odgrywane przez klaczkę. Nie bardzo wiedziała co odpowiedzieć, aby jej nie urazić, a tym bardziej nie spowodować wstydu, natomiast obrażenie naprawdę nie wymagało takiego obnoszenia się z nim.
- Oczywiście, zajmiemy się należycie twoim problemem, natomiast... - urwała i poświeciła sekundę na zastanowienie się, co może być odpowiednim dokończeniem zdania. Nie znalazłszy niczego godnego wypowiedzenia na głos, zamilkła, pozostawiając wypowiedź niedokończoną.
Nie skomentowała tego, jak szybko siwa wyciąga powierzchowne wnioski. Powstrzymała się od parsknięcia śmiechem. To jeszcze dziecko, wyrośnięte, ale jednak. A Etoile uwielbiała kontakty w takimi młodziakami. - Póki co można powiedzieć, że w zasięgu kilkuset kilometrów nie znajduje się medyk o randze wyższej od mojej - powiedziała, przekręcając głowę i spoglądając na nią nieco speszonym wzrokiem. Nie lubiła mówić o swoich umiejętnościach, tym bardziej porównywać siebie do innych koni, ale czuła, że jeśli te słowa nie padłyby z jej ust, siwa nie potraktowałaby jej poważnie i ponownie rozpoczęłaby przedstawienie. Jeszcze skończyłoby się na tym, że Etoile byłaby zmuszona sprowadzić Alysanne... Tak, lepiej jednak udowodnić kompetencję.
Następnie, chcąc spotęgować wrażenie doskonałej znajomości fachu, spojrzała rzeczowo na jej zadnią nogę i pewnym krokiem zbliżyła się w jej stronę. Rana wciąż krwawiła z lekka, ale nie wyglądała bardzo poważnie. Potraktowanie jej odrobiną olejku lawendowego powinno rozwiązać problem.
- Rozumiem, że godzisz się na wszczęcie postępowania? - powiedziała z nutką rozbawienia w głosie. Jeśli klacz potwierdziła, tarantowata zabrała się do pracy. Nie zwlekając wyjęła buteleczkę z olejkiem z torby, którą zawsze nosiła przy sobie, i kolistymi ruchami wmasowała go w ranę. Była pewna, że nie sprawiło to bólu, w najgorszym wypadku nieprzyjemne dreszcze związane z chłodną temperaturą preparatu, ale nie zdziwiłaby się, gdyby młoda zaczęła odstawiać swoje gierki. Ale przynajmniej było to całkiem zabawne.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Sadzawka kajmanów Empty
PisanieTemat: Re: Sadzawka kajmanów   Sadzawka kajmanów Empty

Powrót do góry Go down
 
Sadzawka kajmanów
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
W galopie :: Tereny Niczyje :: Mokradła-
Skocz do: