IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Kępowiska

Go down 
AutorWiadomość
Alysanne
piastun | medyk
Alysanne

Posty fabularne : 168

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Kwi 14, 2019 7:27 pm

Jak okiem sięgnąć, roztacza się tutaj niesamowity widok: wśród niziutkiej, soczyście zielonej murawy wyrastają wysokie, pojedyncze kępki brunatnej, szorstkiej trawy, stanowiące jedyną w okolicy roślinność. Na horyzoncie widać wysokie wzgórze, z tej odległości przypominające żółto-brązową plamę. Teren jest pofałdowany, nie ma tutaj żadnych drzew, a prawie w całości czyste niebo zdaje się być na wyciągnięcie końskiej szyi, przytłaczając obserwujących głębokim błękitem. Można tu odczuć bliskość natury, jedność z nią oraz bóstwami.
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Maj 19, 2019 10:54 am

Ostatnio częściej nachodziła go chęć eksploracji krainy; choć żył tu wystarczająco długo, by zapoznać się ze sporą większością terenów, miał wrażenie, że wcześniej nie przyglądał się im wystarczająco uważnie i odwiedzając je znowu, czuł się, jakby zawitał nań po raz pierwszy, ale z towarzyszącym mu uczuciem déjà vu. Tutaj nie było inaczej. Fidelis przemierzał step umiarkowanym tempem, nie wysilając się zbytnio, za to poświęcając nieco więcej czasu na docenienie nietypowego krajobrazu. Nie był on szczególnie różnorodny – jak okiem sięgnąć widział łagodne fale gruntu, jakby zastygłego morza zieleni upstrzonego płowo-brunatnymi plamami porośniętych szorstką szczeciną grzbietów morskich stworzeń. Nie było ani drzewa, na którym można by zawiesić oko, ani źródła, przy którym można by się wzmocnić – monotonia otoczenia sprawiała, że tym trudniej było utrzymać myśli pod kontrolą. Wzburzały się, odnajdując coraz to nowe kierunki, w jakich mogłyby pędzić, Fidelis zaś starannie selekcjonował kwestie, które faktycznie zasługiwały na poświęcenie im uwagi, nie chcąc dziś zajmować się byle błahostkami. Skoro okoliczności tak sprzyjały skupieniu się na zawartości samego siebie, uznał, że to doskonały moment, by zaprowadzić w sobie jakiś ład. Jednocześnie odruchowo niemal śledził oczami horyzont i sporadyczne sylwetki ptaków przelatujących zaskakująco nisko i czerniejących na tle czystego nieba jak ruchliwe dziury w błękitnym całunie.

/zarezerwowan! c:
Powrót do góry Go down
Lazuli
Wyrocznia
Lazuli

Posty fabularne : 141

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Maj 19, 2019 2:15 pm

Chwila samotności i spokoju. Chwila modlitwy i rozmowy z Bogami. To właśnie myślałem idąc prze kępowiska. Uwielbiałem ta jedność z nieboskłonem, która tutaj była tak mocno wyczuwalna. Uwielbiałem toń błękitu nad moją głową. Byłem pewien, że od tej porze będę tu sam. Rzadko spotykałem tu inne konie, choć zielona trawa w koło była zachęcająca. Dziś nie szukałem minerałów, nie szukałem znajomości. Jedyne czego szukałem to obecności Bogów. Czasem potrzebowałem chwili sam na sam z nimi. Tu miałem, nadzieję ją znaleźć. Poruszałem się spokojnie, prawie bezszelestnie. Delikatnie wchodziłem w stan medytacji. Jednak coś przykuło moja uwagę, nie byłem tu sam. Rozejrzałem się w koło i zobaczyłem sylwetkę obcego. Ale czy na pewno była mi obca? Wytężyłem wzrok i zrobiłem kilka kroków w stronę nieznajomego. Widząc znany mi pysk, delikatnie mnie zmroziło. Fidelis. Wypowiedziałem w myślach jego imię. Doskonale go pamiętałem. Przyprowadziłem go, zbłąkanego do byłego Świadomego. Chciał do nas dołączyć. Widziałem jego aurę, nie miał nic wspólnego z plotkami, które krążyły na jego temat po stadach. jednak Świadomy mi nie uwierzył. Ani mi, ani jemu. Westchnąłem nie wiedząc co zrobić więc zdałem się na los, czekając czy mnie zauważy.

_________________
"You'll see it, when You belive it"
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Maj 19, 2019 3:16 pm

Los czy też bogowie właśnie najwidoczniej sprowadzili ich tu w bardzo podobnym celu, bo i Fidelis prędko skoncentrował myśli na temacie, który zaprzątał go ostatnio niemal bez przerwy – kwestia jego wiary i bogów stawała się z dnia na dzień coraz bardziej zajmująca. Poszukiwał w sobie odpowiedzi na wiele pytań (czy chcę poświęcić swoje życie bogom? czy moja wiara jest wystarczająco silna? czy jestem godzien? czy będę w stanie właściwie reprezentować rzemiosło kapłana? czy mogę być kapłanem dobrym, nie znając wyjaśnienia tak wielu spraw z duchowością związanych? czy oddam się im, jeśli się oddam, z właściwych powodów? co, jeśli ich zawiodę? czy przyjmą mnie, jeśli nie przychodzę doń czysty jak filozoficzne tabula rasa? czy moja dotychczasowa pokuta była wystarczająca?) i odnosił wrażenie, że nie przybywało ich wcale, zaś znaki zapytania stawały się częstsze i coraz bardziej naglące. Tak zamyślony, spostrzegł drugiego konia dopiero po dłuższej chwili, rozpoznał go zaś z jeszcze większym opóźnieniem i zatrzymał się natychmiast, zupełnym odruchem, wyraźnie w jednej chwili wytrącony z dotychczasowego stanu błogiej równowagi. Lazuli rysował się w jego wspomnieniach bardzo wyraźnymi liniami, w przeciwieństwie do większości jednak łagodnie zaokrąglonymi odrobiną dobra, jakie mu okazał. Mimo wszystko, Fidelis nie mógł powiedzieć z pełną szczerością, że cieszył się z tego spotkania – było mu bowiem zwyczajnie przed nim wstyd. Niewiele rzeczy krępowało jego naturalną swobodę zachowania, w jego obecności jednak czuł się w pewnym stopniu nieswojo. Potrzebował minuty, by przełknąć wspomniany wstyd i zmusić się, by zbliżyć się niespiesznie do ogiera. Z grzeczności wypadało się chociaż przywitać.
Sahar – odezwał się, znalazłszy się w komfortowej odległości, by napocząć rozmowę. Zdał sobie jednak sprawę, że zupełnie wprawdzie nie wie, co właściwie mógłby powiedzieć. Rzadko zdarzało się, by brakowało mu słów, poczuł się więc tym niezręczniej, jak towarzyska niezdara. – Dobrze wyglądasz – mruknął w końcu, nie tyle pochlebnie, co zwyczajnie uprzejmie, by powiedzieć cokolwiek. Zatrzymał się naprzeciw, w swobodnej manierze poruszając ogonem, choć można było dostrzec objawy napięcia w czujnym ustawieniu uszu, uniesionej głowie i łagodnym spięciu mięśni.
Powrót do góry Go down
Lazuli
Wyrocznia
Lazuli

Posty fabularne : 141

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Maj 19, 2019 3:40 pm

Zauważył mnie. Zauważył i nie odbiegł. Czułem jak nieprzyjemne dreszcze biegną po moim karku. Pamiętałem do dziś to uczucie bezradności i smutku, gdy patrzyłem jak Fide musiał odejść. Bałem się o niego. Wiedziałem, że nie został słusznie wygnany, a jednak nie zrobiłem nic więcej. Męczyło mnie to do dziś. Kolejne dreszcze wywołało u mnie moje stare imię. Jakoś wolałem siebie w tej wersji. Teraz nie pozwoliłbym mu odejść. Nie dałbym go wygnać. jednak wtedy... Sahar... Sahar tylko patrzył ze łzami w oczach błagając gdzieś z tylu Świadomego by dał mu szanse. Jednak cały czas miałem poczucie winy, że zrobiłem za mało.
- Lazuli, aktualnie. - ukłoniłem mu się delikatnie na przywitanie. Dobrze wyglądasz?  No gorzej być chyba nie mogło. Pomyślałem.
- Ty również druhu. Jak... jak się masz? - spytałem trochę się zacinając ze stresu. Mało czyja obecność mnie stresowała, ale on... cóż czułem, że go zawiodłem. Często wyrzucałem sobie, że zrobiłem za mało. Zastanawiałem się jak poradził sobie Fidelis. W gruncie rzeczy spotkanie go wskazywało na to, że dał rade co bardzo mnie ucieszyło. Całe moje ciało, było dość spięte. Nie ze strachu. Nie obawiałem się ogiera. Jednak obawiałem się mojego własnego serca. Wiedziałem, że to spotkanie może mnie zdołować. To była jedna z sytuacji, które codziennie pojawiały się w moich myślach i codziennie się za nie obwiniałem. Stałem jak wryty, nie ruszałem ogonem. Nie podchodziłem w jego stronę. Nie wiedziałem jak się zachować.

_________________
"You'll see it, when You belive it"
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Maj 19, 2019 3:57 pm

Dostrzegłszy pewne oznaki podenerwowania po przeciwnym froncie, poczuł się nieznacznie lepiej, nawet pomimo tego, że teraz oboje dokładali do gęstniejącej atmosfery swoje emocje. Nie był pewien, jak to spotkanie miało się potoczyć – mogli wymienić się grzecznościami i zwyczajnie się rozejść, ale Fidelis miał też wrażenie, że takie napięcie musiało się w końcu w jakiś sposób i w jakiejś formie rozładować. Nie potrafił stwierdzić, co przyjąłby z większą ulgą. Z jednej strony nie chciał naruszać w żaden sposób tej krępującej, dziwacznej nici, jaką była ich znajomość, z drugiej natomiast czy pozostawianie jej samej sobie w jej cudaczności zdawało się zupełnie nierozsądne i tchórzliwe, a do tego było zapewne tylko odłożeniem w czasie tego, co miało się między nimi wydarzyć.
Lazuli – powtórzył, odrobinę zaskoczony, zastanawiając się, co mogło skłonić go zmiany swojego imienia, ale nie wiedząc, czy na tyle, by zadawać pytanie, na które odpowiedź była zapewne dość intymna. Nie był pewien, na ile może i na ile chce sobie w jego towarzystwie pozwalać. Przestąpił z nogi na nogę, starając się choć trochę rozluźnić.
Dobrze – odpowiedział i zawiesił głos na moment, ważąc słowa, zanim zdecydował się dodać: – Zdaje się, że ostatecznie odnalazłem swoje miejsce, dzięki boskiej opatrzności. Mam nadzieję, że tobie również sprzyjają? – odwdzięczył się pytaniem, odnajdując odrobinę irytacji w tak zwyczajnej wymianie serdeczności, kiedy serce podrażniało mu poczucie poniżenia. Starał się jednak sprawiać wrażenie możliwie spokojnego, może nawet obojętnego, choć nie w nieżyczliwy sposób.
Powrót do góry Go down
Lazuli
Wyrocznia
Lazuli

Posty fabularne : 141

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Maj 19, 2019 4:12 pm

Nie umiałem zbyt długo chować swoich uczuć. Byłem jak otwarta księga, gdy chodziło o smutek czy żal do samego siebie. Słysząc jego odpowiedź uśmiechnąłem się bardzo nikle.
- To cudownie. - odpowiedziałem zupełnie szczerze. Cieszyło mnie, że znalazł swoje miejsce, choć było mi przykro, że nie znalazł go pod skrzydłami naszego stada. Wiedziałem, że nadawał by się tam. Dziękuję. Pomyślałem, kierując owe podziękowanie do Bogów. Byłem im wdzięczny, że mimo niezrozumienia byłego Świadomego, nie zostawili ogiera, a opieują się nim do dziś.
- Sprzyjają. Nawet bardzo. Wybrali mnie... - zmilkłem. Bałem sie, że sam przywołam niemiłe wspomnienia. Milczałem dłuższą chwilę. Bałem się. Nie jego, a o niego. Taki już byłem, nie miałem na to zbyt dużego wpływu. W końcu nagromadzone emocje nie wytrzymał i zrobiłem krok w stronę ogiera.
- Przepraszam. Przepraszam, że nie zrobiłem wtedy więcej. - wyrzuciłem z siebie kładąc uszy do tyłu i westchnąłem. Cofnąłem się na swoje miejsce. Nie chciałem przecież naruszać jego przestrzeni. Pokręciłem sam na siebie głową, czując się jak spory kretyn, ale musiałem to z siebie wyrzucić. Musiałem, go przeprosić inaczej nigdy nie dałoby mi to spokoju. Nigdy bym sobie nie wybaczyła. A teraz? Teraz miałem chociaż na to szanse. Przynajmniej tak mi się wydawało. Ile byłko w tym prawdy? Tylko Bogowie mogli to ocenić

_________________
"You'll see it, when You belive it"
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Maj 19, 2019 4:30 pm

Nie wiedział, skąd miał tę pewność, ale w istocie był pewien, że zarówno uśmiech, jak i okazywane mu przez Lazuliego wsparcie miało szczere podstawy. Ogier w jakiś niewyjaśniony sposób wzbudzał w duszy poczucie, że ma się do czynienia z istotą do cna autentyczną. Fidelis jednak, zachowując swą zwykłą, wyuczoną ostrożność, starał się opierać temu wrażeniu, w odruchu kierowanym chorobliwą nieufnością, jaką w sobie wyhodował na przestrzeni lat. Jednocześnie czuł, że było to nie w porządku wobec łaciatego, w końcu udowodnił już, że nie życzy mu źle i zasługiwał na wdzięczność za to, jak się do niego odnosił, pomimo że reszta świata – jak mu się wtedy zdawało – spisała go już na straty.
Fidelis poruszył nerwowo uszami, kiedy ogier nagle urwał, nie kończąc zdania. Nie musiał wprawdzie kończyć, bowiem siwus zdołał przynajmniej domyślić się, co zamierzał powiedzieć, niemniej to nagłe przerwanie kłopotało go znacznie bardziej w tym momencie. Nie drgnął, gdy ten postąpił w jego stronę krok, choć wyraźnie spiął się, doskonale zdając sobie przy tym sprawie, że to zupełnie absurdalna reakcja. Nie miał powodów, by się bać; Lazuli niewątpliwie przewyższał go siłą, ale w żadnym wypadku wszak nie zdradzał chęci stanowienia jakiegokolwiek zagrożenia. Wręcz przeciwnie.
A więc – pękło. W atmosferze przeskoczyła iskra i doszło do rozładowania, zupełnie nie takiego, jakiego się jednak Fidelis spodziewał. Zaskoczony przyglądał się Lazuliemu, przez ułamek sekundy zupełnie zdezorientowany. Przeprosiny grzmiały mu jeszcze we łbie, rozbijając się o niezrozumienie i opór.
Zrobiłeś więcej niż ktokolwiek inny – przyznał cicho, doszedłszy trochę do siebie, opuszczając odrobinę łeb. Odnalazł jego spojrzenie własnym i przytrzymał je, chcąc, by ten ujrzał, iż jego wdzięczność jest szczera. – Zdawało mi się wtedy, że nie zasługuję na niczyją litość. Myślałem, że sam wyznaczyłem sobie przeznaczenie, jakim była zupełna samotność, właściwa pokuta za zło, jakiego się dopuściłem. Dałeś mi nadzieję. Jestem i będę ci za to dozgonnie wdzięczny – mówiąc to, tym razem on postawił krok naprzód, zmniejszając odrobinę dzielący ich dystans.
Powrót do góry Go down
Lazuli
Wyrocznia
Lazuli

Posty fabularne : 141

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Maj 19, 2019 5:29 pm

Zdawałem, sobie świetnie, sprawę z faktu, że Fidelis nie spodziewał się takiej mojej reakcji. Jednak już od momentu jego odejścia to była myśl z którą się budziłem. Sprawdzić czy żyje i przeprosić, że tak to się potoczyło. Wiedziałem, że to nie moja wina, nie moja decyzja. A jednak bolało równie mocno. przynajmniej mnie.
Nie zdziwiło mnie również jego spięcie. Po przeżyciach jakie miał, mógł po prostu nie ufać innym. Znałem to doskonale, jednak ja miałem to ułatwienie, że Bogowie obdarzyli mnie darem wyczuwania aur. A jego? Jego była dobra, czułem że nie był taki jak z plotek. I wtedy i dziś.
- Może i więcej od innych, ale wciąż czuje, że za mało. Tak dobrze widzieć, że wszystko jakoś się ułożyło. - odpowiedziałem i lekko się rozluźniłem. W takich momentach nie byłem Wyrocznią. To była moja osobista sprawa i zagwozdka więc nie serwowałem mu maski Wielkiej Wyroczni. Byłem tym małym Saharem sprzed lat. Słowa o nadziei podniosły mnie trochę na duchu. przynajmniej tyle mogłem, dla niego zrobić.
- Nie masz być, za co wdzięczny. Ja… Ja na prawdę, chciałem pomóc. – machnąłem delikatnie ogonem. Widziałem jego ślepia i widziałem w nich szczerości i wdzięczność, choć nie uważałem by miał za co być wdzięczny. Nie mi. Bogom owszem, jednak nie mi.

_________________
"You'll see it, when You belive it"
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Maj 19, 2019 5:52 pm

Był koniem, któremu bezinteresowne dobro przez zatrważającą większość życia nigdy nie przemknęło nawet przez myśl. Altruizm stanowił rzecz zupełnie obcą i wprawdzie długo postrzegał go jako coś zupełnie niekorzystnego, bo w rzeczy samej nielukratywnego. Po dziś dzień właściwie tak uważał i po dziś dzień upierałby się, że nie jest do niego bynajmniej skłonny, bardziej jednak z przekonania o własnym zepsuciu niż z powodu pewności, że nie stać go na wielkoduszność. Podziwiał poniekąd Lazuliego, że ten nie znajdował w tej kwestii żadnych przeszkód – nie miał wprawdzie żadnej korzyści z tego, że okaże mu swe wsparcie. Ku lekkiej dezaprobacie, ale i tym większemu podziwowi Fidelisa, nawet wdzięczności nie chciał przyjąć w zamian. Stawiało go to w kłopotliwej sytuacji; nie zamierzał jednak z ogierem przepychać się o coś podobnego. Najważniejsze, że dostał swoją szansę, by o swej wdzięczności go zapewnić. Podarował mu ją szczerze, natomiast to, co łaciaty zamierzał z nią zrobić, pozostawiał już jego gestii.
Wierzę ci, widziałem to wtedy i tym bardziej widzę to dzisiaj. Jesteś dobrym koniem i w swej dobroci zupełnie autentycznym, co jest niezwykłą rzadkością. Albo potrafisz sprawiać bardzo dobre pozory, w co jednak wątpię, nawet jeśli być może tym samym daję się nabrać. Nie dziwię się jednak, że bogowie cię wybrali, cokolwiek miałeś na myśli – zręcznie zmienił temat, pozwalając sobie wejść na odrobinę cieplejsze wody, choć nie zapowiadało się, by miał rezygnować z okazywanego zdystansowania. Teraz jednak, kiedy atmosfera uległa rozluźnieniu, doszedł do wniosku, że krótka rozmowa nie mogła być znowu tak złą opcją, zwłaszcza, że faktycznie był ciekawy biegu wydarzeń po jego ostatniej wizycie na terenach Delty Opalu.
Powrót do góry Go down
Lazuli
Wyrocznia
Lazuli

Posty fabularne : 141

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Maj 19, 2019 6:07 pm

Nie zbliżałem sie już bardziej do niego. Chciał zachować dystans, a mi to niezmiernie pasowło. Po prostu byłem wycofanym stworzeniem. Chciałem porozmawiać. Chciałem dowiedzieć się co u niego. Jednak nie chciałem napierać. Nigdy nie potrafiłem wymuszać z kogokolwiek odpowiedzi.
Zmienił temat. Umiejętnie bo umiejętnie, jednak go wyczułem. Ten zwrot naszej rozmowy w innym kierunku i mnie odpowiadał więc tylko uśmiechnąłem sie delikatnie. Nie chciałem przecież, mówić o tym jaki jestem a jaki nie. Przyjąłem komplement z wdzięcznością, bo tylko taka reakcja się tu nadawała.
- Wybrali mnie na nową Wyrocznię. A z tym wybrali nowego Świadomego. - odpowiedziałem mu wciąż stojąc w miejscu. nie chciałem by poczuł, że wymuszam rozmowę na nim. Miałem też nadzieję, że samo wspomnienie tego tytułu nie wywoła u niego jakiegoś złego odruchu.
- A Ty? Gdzie znalazłeś dom? -  spytałem mając nadzieję, że nie brzmię zbyt nachalnie i natarczywie. Po prostu wyraziłem swoją ciekawość.

_________________
"You'll see it, when You belive it"
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Maj 19, 2019 6:42 pm

Zastrzygł uszami, po raz kolejny podczas tej rozmowy zaskoczony, gdy dostał odpowiedź na kołatające się w jego myślach pytanie, którego nie śmiał zadać wprost. Domyślał się, co prawda, kiedy tylko usłyszał o wybraniu przez bogów, niemniej wciąż – czym innym było usłyszeć coś podobnego na głos, przenieść zdumiewające domysły na tym bardziej zdumiewającą rzeczywistość. Nie dziwił się jednak, tak jak zresztą powiedział; nie zaskoczyło go wybranie osoby Lazuliego, a raczej doniosłość sytuacji, sama waga tego wyboru. Skinął mu łbem, jakby w delikatnym, powściągliwym ukłonie uznania.
Gratuluję – mruknął, lustrując go bacznie, choć nie oceniająco, a raczej jakby poznawał go na nowo. Wiadomość o nowym Świadomym dotarła do niego z lekkim opóźnieniem, choć nie mniej istotna. Przez chwilę milczał, ale doszedł do wniosku, że nie ma powodu, by się gryźć w język, kiedy ciekawość tak żarłocznie paliła go w niecierpliwy, domagający się wyjaśnień umysł. – Nie stać mnie na to, by powiedzieć, że żałuję poprzedniego Świadomego, ale z przyjemnością pogratulowałbym nowemu. Jeśli mogę jednak zapytać, mam nadzieję, że nie nietaktownie i oczywiście, nie wątpiąc w słuszność decyzji boskiej... czy jest podobny do poprzednika? – spytał możliwie jak najdyplomatyczniej. Nie wspominał Świadomego zbyt dobrze, nie tylko z powodu odmowy przyjęcia go do stada, ale też ze względu na jego usposobienie. Był dumny, paskudnie dumny przede wszystkim.
Zwróciłem się z prośbą o przyjęcie do przywódczyni Stada Księżycowych Szczytów. Ines okazała mi ogromną wyrozumiałość i miłosierdzi i przyjęła mnie, oczywiście, na pewnych warunkach; niech bogowie mają jej duszę w swej wiecznej opiece. Choć odmowa Świadomego wciąż kładzie się cieniem na moim życiu, czuję, że taka była właśnie wola bogów, bo nawet gdybym mógł, nie zmieniłbym swojego losu, który mnie do niej sprowadził – powiedział znacznie więcej niż zamierzał, nie kryjąc przy tym swojego szacunku względem swojej wybawicielki ani przywiązania do stada. Uśmiechnął się wreszcie, nieznacznie i ciepło, na jej wspomnienie i uniósł na moment spojrzenie na niebo, jakby wierząc, że Ines jest w stanie ten uśmiech dostrzec.
Powrót do góry Go down
Lazuli
Wyrocznia
Lazuli

Posty fabularne : 141

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Maj 19, 2019 7:07 pm

Kiwnąłem głową, gdy usłyszałem gratulacje. Cóż, nie wiedziałem czy jest czego gratulować, jednak nieuprzejmym byłoby nie przyjęcie tego miłego gestu. A ja starałem, się nigdy nie być nieuprzejmy. Obróciłem sie bardziej w jego stronę, słysząc, że zaczyna poważniejszą rozmowę niż tylko wymiana uprzejmości. Cieszył mnie fakt, iż do mnie nie żywi urazy. Przynajmniej taką miałem nadzieję.
- Rozumiem Cię w zupełności i z kopytem na sercu mogę Cię zapewnić, że Lapis jest inny. Nie jest idealny, ale najważniejsze, że sam o tym wie. - uśmiechnąłem się delikatnie, bo wiedziałem że Fide wie o co mi chodzi. Były Świadomy był dobry, a jednak zbyt pewny swojej boskości. jednak Fidelis, miał możliwość poznania tylko tej wyrachowanej strony Świadomego. Ja z kolei do dziś miałem wrażenie, że to przelało czarę goryczy wśród Bogów, moim skromnym zdaniem po prostu mieli go dość.
- O do Księżycowych. To dobrze. Dobrze, że znalazłeś dom. – odpowiedziałem nawet nie będąc zdziwionym. Cieszyło mnie jednak, że było to akurat to stado, a nie Płomiennych. Chciałem wierzyć, że tak właśnie miało być. Że był to jakiś większy plan Bogów, by Fidelis znalazł się w stadzie zmarłej już Ines.

_________________
"You'll see it, when You belive it"
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Maj 19, 2019 7:35 pm

Nie ukrywał nawet, że odetchnął z pewną ulgą, uzyskując taką, a nie inną odpowiedź. Choć właściwie nie powinno go to raczej aż tak zajmować – jakikolwiek nowy Świadomy by nie był, nie stanowiło to wprawdzie jego kłopotu czy też szczęścia, pozostawał już poza zasięgiem jego działań, chyba że z jakiegoś powodu wdałby się w bliższe kontakty z SKS, gorsze czy lepsze. Nie zmieniało to jednak faktu, że tę ulgę w jakimś stopniu odczuł, nawet jeśli podobna reakcja była nie tylko zbyteczna, ale i pozbawiona logicznego sensu. Może tak naprawdę ulżyło mu po prostu, że ślad po wcześniejszym Świadomym zniknął, a jego następca nie zamierzał przedłużać pamięci o nim podobnym usposobieniem. Zaraz jednak coś innego przykuło jego uwagę.
Lapis – powtórzył za nim niemal bezwiednie, kiedy myśli podsunęły mu na pierwszy plan zaskakujące odkrycie. – Lapis lazuli? – w zamyśle nie miało to być pytanie, jednak gdy dotarł do ostatniej głosi mimowolnie, zaciekawiony, uniósł głos, nadając mu właśnie taki ton. Był poniekąd zachwycony tym zaskakującym połączeniem, niemniej okazał to w umiarkowanym stopniu, uśmiechając się z życzliwą aprobatą. – Słysząc podobne nawiązanie, trudno nie ulec przekonaniu, że Delta Opalu ma przed sobą udaną przyszłość – skomplementował, przechylając odrobinę głowę, nie domyślając się po prawdzie, że dobór imion sięga dalej niż poza dopasowanie do piastowanych stanowisk.
Znalazłem nawet znacznie więcej – mruknął enigmatycznie, wciąż się uśmiechając lekko, nie raczył jednak wyjaśnić, co też miał na myśli. Zamiast tego, po chwili milczenia w dostrzegalnym zamyśleniu, znów przekierował rozmowę, uznając, że ich spotkanie w momencie prowadzenia tak istotnych dlań wewnętrznych rozważań, nie mogło być zwyczajnym przypadkiem, a przynajmniej nie musiało być. – Czy od zawsze wiedziałeś, że chcesz poświęcić się służbie bogom? Czy byłeś pewny, że to właściwy wybór, kiedy go dokonywałeś?
Powrót do góry Go down
Lazuli
Wyrocznia
Lazuli

Posty fabularne : 141

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyPon Maj 20, 2019 11:04 am

Czasem po prostu zapominałem, o fakcie że tak prosto zrozumieć, że coś łączy mnie z Lapisem. Było to dla mnie tak normalne, że nie przykładałem do tego większej uwagi. Kiwnąłem łbem.
- Jest moim mężem. - odpowiedziałem na jego nie do końca zadane pytanie i uśmiechnąłem się bardzo nikle. Rozmowy o moim, życiu prywatnym nigdy nie napawały mnie optymizmem i brońcie bogowie, nie dlatego że wstydziłem się mojej rodziny, ale po prostu chciałem mieć jakąkolwiek sferę w życiu, która będzie tylko i wyłączeni moja. Status Wyroczni to bardzo mocno utrudniał. Słysząc jego słowa sam zacząłem się znów zastanawiać, czy Bogowie to zaplanowali. Czy wiedzieli, że się pokochamy i stworzymy rodzinę. Może to mieli w planach. Nie dane mi jednak było poznać odpowiedź na ten temat. Przynajmniej na razie.
- Mam taką nadzieję i zrobię wszystko by tak było. -odpowiedziałem wciąż niezbyt się ruszając. Czasem zapominałem, że mogę to robić i zastygałem w miejscu jak posąg. Chwila ciszy była dość krępująca i dziwna i gdy już miąłem ją przełamać, usłyszałem głos Fide. Jego pytanie mnie mocno zaskoczyło, bo jednak było zupełnie z innej parafii. Jednak kwestie wiary poruszałem z chęcią więc odrobinę się ożywiłem.
- Nie powiem, że czułem wielkie powołanie, bo nie będę Cię okłamywał. Jednak od dziecka wiedziałem, że chce im służyć. Najpierw to było z racji wychowania, później z wdzięczności, a teraz z racji, że wiem że jestem na swoim miejscu, nawet jeśli czasem bywa to uciążliwe. - zacząłem odpowiadać na jego pytania delikatnie i spokojnie machając ogonem.
- Nie, ja nigdy nie jestem pewien swoich wyborów. Ale czułem, że tego właśnie chce moje serce i go posłuchałem. A czemu ? - spytałem w końcu ciekaw powodu zadanych mi pytań.

_________________
"You'll see it, when You belive it"
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptySob Maj 25, 2019 10:33 am

Wprawdzie nie zapytał – nie chciał być natarczywy, nadmiernie i nieprzyjemnie ciekawski, wreszcie nie chciał też poznawać rozmówcy zanadto, by pielęgnować zdrowy dystans i zapobiec możliwym przyjaźniejszym niż wypadało stosunkom z wyrocznią Delty Opalu – ale Lazuli udzielił mu odpowiedzi, wyjaśniając tym samym powód zmiany imienia i właściwą przyczynę dopasowania go do imienia Lapisa. Nie ukrywał swojego pierwszego odruchu, jakim było lekkie zaskoczenie, dostrzegalne w uniesieniu łuków brwiowych. Trudno się mu chyba dziwić, podobne związki nie były częstością, tym bardziej nie wśród koni na tak wysokich stanowiskach. A może po prostu nie mówili o tym otwarcie. Zaskoczenie to w żadnym wypadku nie było zabarwione krytyką czy dezaprobatą; raczej nieoceniająca, ale też nie zadowoloną, obojętnością. Nie jego interesem było wprawdzie życie miłosne kogokolwiek, kim nie byłby sam zainteresowany.
Wyznania ostatecznie nie skomentował, nie chcąc prowokować kontynuacji tematu. Tak prywatne sprawy ogiera nie były mu na kopyto.
Nie wątpię – stwierdził życzliwie i całkowicie szczerze, wykonując przy tym nieznacznie skinięcie łbem, jakby na podkreślenie swojej niewzruszonej wiary w prawdziwość tej deklaracji. Nie wątpił też w to, że szlachetne ambicje Lazuliego, które dzielił być może z mężem, będą miały korzystne konsekwencje dla Delty Opalu. W pewnym stopniu Fidelis żałował, że nie ma możliwości obserwowania, jak sobie radzą; jednostki dopuszczone do władzy, ich postawy i decyzje zawsze wzbudzały w nim pewną ciekawość, dostarczały również rozrywki. Była to pewna naleciałość z przeszłości; lubił wciąż wiedzieć, co dzieje się na najwyższych stopniach hierarchii, lubił oceniać wybory władców i orientować się w sytuacji politycznej. Znając jednak swoje zapędy by angażować się w te kwestie za bardzo, starał się ograniczać swój dostęp do pewnych informacji, a tym bardziej do ważnych osobistości. Pozwalał sobie mieć zdanie, do którego każdemu przysługiwało prawo, ale powstrzymywał się przed głoszeniem go zbyt głośno czy angażowaniem się w jakimkolwiek stopniu.
Odpowiedzi na swoje pytania wysłuchał z zainteresowaniem większym niż dotychczas, wyraźnie oddając się znów refleksyjnemu nastrojowi. Podczas gdy Lazuli się ożywił, Fidelisa przygasiła nieco melancholia i wzniosłość tematu, także pewne zatroskanie, które dręczyło go wciąż w tej kwestii.
Od dłuższego czasu moje serce również zdaje się rwać ku duchowieństwu. Może niełatwo w to uwierzyć, sam z początku sądziłem, że to szaleńczy pomysł i kaprys znudzonej duszy, zabawiałem się myślą o tym, śmiałem się z cudacznych ambicji, jakie we mnie wyrosły, wyczekując aż zwiędną, zasiane wprawdzie w tak jałowej, brudnej duszy – mówił to zupełnie bez uśmiechu, z pewną krytycznością w głosie wymierzoną w samego siebie i wyraźnymi wątpliwościami w wejrzeniu ciemnych oczu. – Zamiast tego jednak zapuściły we mnie korzenie, wzrosły i rozkwitły, wyciągając się ku niebu i kierując w tę samą stronę moje spojrzenie. Ale jak ktoś taki jak ja może hodować w sobie podobne pragnienia? Mam wrażenie, że bezczelnym zuchwalstwem jest samo to, że zacząłem myśleć o tym poważnie, właśnie ja, Przechera.
Powrót do góry Go down
Lazuli
Wyrocznia
Lazuli

Posty fabularne : 141

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptySob Maj 25, 2019 1:22 pm

Potrafiłem czytać z innych dość dobrze, więc zdołałem zauważyć niechęć Fidelisa do rozmowy na temat mnie, mojego męża czy polityki. Nie dziwiłem mu się, sam nie lubiłem tych tematów poruszać z jakby nie patrzeć obcymi. Jednak temat duchowieństwa, tak bliski mi i tak ważny był o wiele lepszym tematem do rozmowy. Tym bardziej, słysząc słowa mojego rozmówcy. Zdziwiłem się i to raczej nie było czymś czego Fide się nie spodziewał. jednak moje zdziwienie wyrażone przechyleniem głowy nie miało w żadnym wypadku złego przekazu. Przynajmniej nie chciałem by go miało. Wysłuchałem jego słów do końca zastanawiając się nad tym co mówił. Szczerze zaskoczony w końcu otworzyłem pysk.
- Zaskoczyłeś mnie jednak moje zdziwienie jest bardzo pozytywne. - zacząłem i przeszedłem kawałek szturchając nosem jakiś kamień myśląc, że to któryś z potrzebnych mi minerałów.
- Nie myśl tak o sobie. Prędzej powiedziałbym, że bezczelnym zuchwalstwem jest odrzucać takie pragnienie serca. Bogowie nie wlewają go w kogoś kto nie zasługuje na bycie kapłanem. - spojrzałem na andaluza z ciepłym uśmiechem. Chciałem dodać mu tuchy i utwierdzić w przekonaniu, że zasługuje na zaszczyt bycia duchownym i służenie bogom.
- Jeśli tego chce Twoja dusza, jeśli chcesz chwalić Bogów, pomagać innym, kontaktować się z Najwyższymi to powinieneś iść w tym kierunku. - dodałem stając prosto. Mówiłem z wielkim przekonaniem. Wiedziałem co mówię. Wiedziałem, że jestem na odpowiednim miejscu by przekazać mu co wiem. Może nie miał do mnie zaufania, ale mogłem przecież na nie zapracować. Nie liczyłem na przyjaźń na lata, jednak cieszyło mnie, gdy mogłem komuś pomóc w wyborze drogi życiowej, do czegokolwiek jego serce by nie lgnęło.

_________________
"You'll see it, when You belive it"
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Maj 26, 2019 9:48 am

Napoczynając tę rozmowę, miał przynajmniej ten komfort, że ryzyko gwałtownej reakcji ze strony Lazula wydawało mu się znikoma. Ogier wydawał się przysłowiową oazą spokoju, ogniskiem wyrozumiałości i cierpliwości, toteż mówienie doń wprost i szczerze o podobnie istotnych i mimo wszystko dość intymnych sprawach, bo duchowych, nie było szczególnie kłopotliwe. Przyjął jego wyznanie zaskoczony, ale zlustrowawszy ten wyraz na jego fizjonomii, Fidelis nie doszukał się żadnych objawów odczuć negatywnych czy zaczątków podrażnienia. Tym razem odwzajemnił uśmiech, co prawda słabo i nie aż tak ciepło, ale na pewno nie z samej zwyczajnej uprzejmości. Tkwił w tym geście gest kiełkującej, nieśmiałej sympatii, przebijającej przez klarowne mury, które wokół siebie stawiał. Był mu wprawdzie autentycznie wdzięczny – podobne słowa w ustach samej Wyroczni wybranej przez bogów zdawały się nosić znacznie większy ciężar, znacznie bardziej pocieszający i przekonujący niż te zapewnienia płynące z ust zwykłych koni, nawet jeśli znacznie mu bliższych.
Chcę – potwierdził, nie potrzebując wiele czasu, by się nad tym zastanowił. Swoje pragnienia zdążył wszak poznać doskonale, rozpatrując je wzdłuż i wszerz przez tak długi czas; zamienienie je w faktyczny czyn było tym, co sprawiało mu kłopot. Poruszył się, obracając nieco bardziej pod skosem do Lazula, spojrzenie zaś chwilowo przenosząc na horyzont, jakby poszukując czegoś, może znaku, może znaku, że bogowie są przy nich - przy Wyroczni - obecni i słuchają ich rozmowy. – Dręczy mnie jednak lęk, o tyle trudniejszy do przemożenia, bo nierozerwalnie związany z pragnieniem. Wciąż zastanawiam się, nieustannie, czy moje chęci są czyste, bez skazy przeszłych grzechów, czy są jedynie narzędziem i wynikają z chęci odzyskania wartości w oczach innych i wpływu na nich? Zmieniłem się, to prawda, ale wspomnienia i przyzwyczajenia wracają do mnie czasem, podstępnie. Łapię się na myślach podobnych do tych, które wysnuwałem kiedyś, manipulatorskich i chciwych, namawiających mnie do profanacji nawrócenia, jakie bogowie zesłali na mnie łaskawie. Jeśli nie przyjmą mnie na swego sługę, oznaczać to będzie, że jestem stracony, niegodny, splugawiony bez powrotu – zawiesił głos, zdając sobie sprawę, jak daleko zapędził się, zrzucając na Lauzulego taki ogrom własnych obaw. Odwrócił spojrzenie od horyzontu, by spojrzeć na niego nieomal przepraszająco.
Powrót do góry Go down
Lazuli
Wyrocznia
Lazuli

Posty fabularne : 141

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Maj 26, 2019 12:58 pm


Słuchałem go uważnie. Słuchałem i prosiłem bogów o pomoc w rozwiązaniu jego wątpliwości, jednak wysłuchawszy go do końca sam nie wiedziałem co powiedzieć. Przeczucie miałem. Było mocne. I wątpliwości tylko przez chwilę przemknęły przez moją głowę. Zaraz jednak uleciały razem z wiatrem, który rozwiał delikatnie moją grzywę. Czasem zastanawiałem się czy takie sytuacje, to nie ingerencja samych Bogów. Dałem i jemu i sobie chwilę na przemyślenie.
- Strach jest dobry. Strach przed takimi decyzjami powoduje, że myślimy o nich częściej i bardziej intensywnie. Sprawia, że gdy w końcu podejmujemy tą decyzję, jesteśmy jej bardziej pewni. Czy zupełnie? Nie zawsze. Jednak Twój strach spowodował, że zacząłeś ze mną rozmowę, analizujesz to czego chce Twoje serce, a czego rozum i jakieś dawne przyzwyczajenia jak to powiedziałeś. - zacząłem i zerknąłem w oczy ogiera. Wiedziałem co mówię. Byłem pewien swoich słów i było to czuć w wydźwięku całego mojego monologu.
- Jednak zarówno ja, jak i Bogowie uważamy że każdy może się zmienić. Strach, że zrobisz to dla zysku i uznani jest Twoją odpowiedzią. Czy gdyby tak było, zastanawiałbyś się nad tym? Czy pytałbyś mnie o zdanie? I wreszcie czy bałbyś się tego?- spytałem brzmiąc odrobinę bardziej jak Wyrocznia, niż jak dawny Sahar.
- Bogowie znają Cię bardziej niż Ty sam. Znają powody i jestem pewien, że gdybyś nie był w nich szczery już pokazaliby Ci, że to nie Twoja droga. Próbowałeś się pomodlić przed ołtarzem? Może złożyć dziękczynienie? - spytałem wprost. Wiedziałem jak najlepiej sprawdzić czy Bogowie go przyjmą i chciałem mu moją wiedzą pomóc. Wiedziałem, że w jakiś sposób moje słowa są ważne dla każdego, kto chce zostać duchownym. Cóż, naznaczenie przez Bogów miało swoje wpływy na to jak inni odbierali mnie i to co mówiłem.
 

_________________
"You'll see it, when You belive it"
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptySro Maj 29, 2019 10:49 pm

Głos i słowa Lazula miały pewne właściwości kojące – samo jego brzmienie przynosiło jakiś spokój rozedrganej tkance duszy Fidelisa. Niezupełnie przepędzał wszelkie wątpliwości, z pewnością jednak umacniał go w ufności, że to, co czuł, było powołaniem zesłanym nań przez samych bogów i łaską, której nie należało odrzucać. Rozkładając kwestię na składniki pierwsze, Wyrocznia wskazywała mu istotę ich produktu: autentyczność i czystość zamiarów, które mając swe źródło w woli boskiej, nie mogły być przecież wszak złe. Fidelis spoglądał na Lazulego, z wyrazem głębokiego skupienia na czole, ale wejrzeniem odrobinę nieobecnym, przesłoniętym zasłoną ostrożnej kontemplacji i analizy poszczególnych nici, z jakiej utkane były jego ambicje. Nigdy nie zaufałby sobie samemu, dlatego właśnie potrzebował opinii osoby drugiej – tym lepiej, że los podsunął mu samego Wyrocznię, który najlepiej ze wszystkich chyba potrafił zrozumieć rozterki duchowe i znaleźć odpowiednie słowa, by wątpiącego wesprzeć.
Jeszcze nie. Modlę się często, jednak nie przed ołtarzem. Omijałem święte miejsca, z przezorności i obawy, że postąpię pochopnie, pod wpływem impulsu – wyjaśnił, czując poniekąd, że brzmi to trochę głupio. Westchnął, uniósłszy na chwilę wzrok na niebo, zadzierając odrobinę łeb, by po chwili swobodnego milczenia skierować go znów na Lazula i uśmiechnąć się lekko z wdzięcznością: – Dziękuję. Czuję się znacznie spokojniej. Nie ufam sobie do końca, ale ufam twojej opinii, jako wybrańca bogów, dlatego dziękuję, że mnie wysłuchałeś. Kto wie, może to właśnie bogowie dali mi okazję, by poszukać u ciebie rady, im również powinien więc chyba podziękować – mówiąc to, przebrał ospale przednimi nogami, wyraźnie szykując się do drogi. – Poproszę ich o łaskę duchowieństwa jutro o zachodzie. Będę zobowiązany, jeśli znajdziesz chwilę, by poświęcić mi ułamek swojej modlitwy. Dziękuję jeszcze raz. Liczę, że będę miał zaszczyt jeszcze z tobą mówić, Wyrocznio. Mam wrażenie, że nie ostatni raz potrzebowałem twojej mądrości – wciąż uśmiechał się delikatnie, odrobinę mniej zdystansowanie niż do tej pory, absolutnie jednak nie poufale, lecz z ostrożną, nieśmiałą serdecznością. Skinął łbem, pogłębiając odrobinę ten gest, po czym pożegnał się krótkim "do zobaczenia" i odszedł w kierunku majaczących w oddali szczytów.

/zt

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Lazuli
Wyrocznia
Lazuli

Posty fabularne : 141

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyNie Cze 02, 2019 9:46 am

Rozumiałem jego dystans. Sam wolałem go zachować, choć ufałem mu już za czasów gdy przyszedł do poprzedniego Świadomego. Już wtedy wiedziałem, że się zmienił. Wiedziałem, że jego opinia to opinia o kimś kto był kiedyś. Jednak nie zdołałem go przed skutkami tejże opinii obronić. Dostrzegłem w jego oczach jakby delikatną iskierkę ulgi co sprawiło, żę i ja poczułem się lepiej. Po tym co przeszedł i po tym jak się zmienił czułem, że idealnie nadaje się na duchownego i nie miałem, zamiaru tego przed nim ukrywać. Jak przed nikim innym, kto spytałby co sądzę na ten temat. Można powiedzieć, że w ręcz byłem dumny z tego jak postępował. Był odpowiedzialny i wolał przemyśleć całą tą sprawę kilka razy niż zrobić coś czego on lub inni mieliby żałować. Nie często spotyka się takie osoby. Pokręciłem głową na jego podziękowania, to nie mnie się należały. Ja przecież nic nie zrobiłem.
- Tak, najlepiej podziękować Bogom. A i ja podziękuje im za możliwość pomocy Ci w dokonaniu tak ważnego wyboru. Ja cieszę się, że mogłem wysłuchać, pomóc i z Tobą porozmawiać Fidelisie. - odpowiedziałem z ciepłym, troskliwym uśmiechem na pysku. Taki już byłem. Każdy koń był dla mnie ważny.
- Oczywiście, że się za Ciebie pomodlę mój drogi. - dodałem na jego prośbę i skinąłem delikatnie łbem. Prawdą było, że jego słowa bardzo mnie ucieszyły. Lubiłem być obecny zarówno fizycznie, jak i duchowo przy takich ważnych momentach w życiu innych, jak na przykład wstąpienie na drogę duchownego.
- Także na to liczę, bywaj zdrów i niech Bogowie mają Cię w swojej opiece. - odpowiedziałem widząc, że mój rozmówca zbiera się do drogi. Faktycznie było już późno. Odprowadziłem go wzrokiem modląc się, krótką modlitwą do Bogów o jego zdrowie i szczęście. Stałem jeszcze chwile, zastanawiając się nad jego słowami i tym o czym mówiliśmy. W końcu sam zebrałem się w stronę terenów mojego stada wciąż rozmyślając o naszym spotkaniu.

z/t

_________________
"You'll see it, when You belive it"
Powrót do góry Go down
Izolda
zwykły koń
Izolda

Posty fabularne : 35

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptyWto Cze 25, 2019 8:14 pm

Jedność z bóstwami. Trele morele. Też mi coś.
Mówili, że kępowiska są idealnym miejscem na zbliżenie się do bogów poza terenami Delty Opalu. Izolda bynajmniej nie przybyła tu w tym właśnie celu. Jej chód był sztywny i niespieszny, szastała też niespokojnie ogonem. Nie zbierały się wokół niej insekty, ale wyglądała, jakby conajmniej rój komarów zakłócał jej tą wędrówkę przez stepy. W jej szarej, pospolitej sylwetce widać było wyraźnie napięcie. Wiadomość o śmierci Mary wciąż ją przytłaczała, choć z pewnością nikomu by tego nie przyznała. Komu zresztą mogła? Teraz czuła, że nie ma nikogo, kto mógłby z nią normalnie porozmawiać. No, a w każdym razie kto by z nią porozmawiał i nie został zjedzony.
Z niechęcią obrzuciła otoczenie wzrokiem. Wszystko było tak obrzydliwie jasne, radosne. Okropne uczucie kiedy samemu jest się w podłym nastroju. Gdzieś w oddali usłyszała krzyk ptaka i przez ułamek sekundy myślała, że to wieszczek, który towarzyszył jej w górach, lecz kiedy zwróciła wzrok w tamtą stronę, zobaczyła tylko żółto-brązową górę w oddali. No tak. Co zimnolubny ptak robiłby na stepie?
Powrót do góry Go down
Devraj
władca
Devraj

Posty fabularne : 53

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptySro Cze 26, 2019 1:09 pm

To był jeden z tych rzadkich momentów, kiedy sam Władca Płomiennych opuszczał swe ulubione i umiłowane tropikalne lasy i przedzierał się przez obce tereny. Jego nieokrzesana potrzeba zawładnięcia całą krainą aż do Lodowego Skraju, a nawet poza wymagała od niego doskonałej znajomości tych terenów- bo jak prowadzić wojnę nie znając pola bitwy?
Jego kroki rozległy się wśród suchych traw, a słońce podbijało efekt lśniącej sierści. Gdyby tylko nie miał tej ognistej i jakby płomieniem malowanej sierści, to wyglądałby jak posąg ze złota. Jego chrapy łapczywie wciągały powietrze, które było nieprzyjemnie suche dla jego płuc. Przywykł do wilgoci, toteż próbował swych sił w innych klimatach. Musiał być uniwersalny.
Uszy nastawiły się w kierunku, w którym ogier zobaczył innego konia. Wystarczyła chwila, by poznał, że to klacz- wyglądała na krępą, niską i miała dość charakterystyczne umaszczenie, które rzadko widywał. Potrząsnął grzywą i wyniosłym, wręcz przesadnie prezentującym jego gabaryty podszedł do nieznajomej.
- Zgubiłaś się, panienko?- powiedział całkiem spokojnie, po czym wyszczerzył zęby w brzydkim, jakby psychodelicznym uśmiechu, choć biedak wcale nie miał zamiaru nikogo wystraszyć. Ładny uśmiech nie był mu pisany. - Na tych pustkowiach nie znajdziesz niczego ciekawego...

_________________
Kępowiska OKT6k0N

Powrót do góry Go down
Izolda
zwykły koń
Izolda

Posty fabularne : 35

Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska EmptySro Cze 26, 2019 2:09 pm

Schyliła łeb, by poskubać zieloną murawę rosnącą wśród kęp tego brązowego zielska, które niepokojąco przypominało jej ten ostry rodzaj trawy, która rani język i gardło. Klacz była wychudzona, ale nie miała większej potrzeby "naprawiania" swojej sylwetki. Odzwyczaiła się od jedzenia do syta, toteż jej żołądek nie potrzebował do szczęścia dużych ilości pokarmu. Chciała być jednak w pełni sił na wypadek, gdyby musiała stoczyć bitwę.
Usłyszała nieznajomego jeszcze zanim dotarł do niej jego zapach. Jego kopyta uderzały o ziemię w takcie dostojnego, wręcz paradnego kroku, co Izold oczywiście uznała za niedorzeczne. Po co mu było tak tupać i straszyć zwierzęta w promieniu kilometra? Klacz w swoim zwyczaju uniosła głowę, żując powoli trawę. Zmierzyła przybysza taksującym wzrokiem od łba do kopyt, po czym powoli przełknęła zielsko.
— Faktycznie — zgodziła się ponurym głosem z jego stwierdzeniem, po czym sięgnęła po koleny gryz trawy. Miała podejrzenia, kim jest owy ogier, ale w razie wypadku swój nietakt mogłaby zrzucić na niewiedzę. — I nie, nie zgubiłam się. Jestem tam, gdzie chciałam się znaleźć — dodała swym grubym głosem, unosząc ponownie łeb, by spojrzeć rudemu rozmówcy w oczy. Wydawał się trochę młodszy niż ona; być może jednak nie patrzyła na sprawę z całkowitym realizmem, stwierdziła to bowiem po fakcie, że ją zdobi znacznie więcej blizn niż jego. — Skoro nie ma tu niczego ciekawego, co przywiodło w to miejsce ciebie?
To prawda, samiec prezentował się okazale i Izolda temu nie zaprzeczała, jej myśli cały czas jednak zajmował inny ogier, choć dobrze wiedziała, że nigdy nie będą razem. Postawiła sobie cel: albo Al-Qamar albo nikt. Nie, żeby perspektywa śmierci w samotności jej przeszkadzała.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Kępowiska Empty
PisanieTemat: Re: Kępowiska   Kępowiska Empty

Powrót do góry Go down
 
Kępowiska
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
W galopie :: Tereny Niczyje :: Wyżynny Step-
Skocz do: