IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Dolina Pieśni Księżyca

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Alysanne
piastun | medyk
Alysanne

Posty fabularne : 168

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptySob Kwi 13, 2019 1:10 pm

Wśród licznych wzniesień znajduje się mała polanka, otoczona pojedynczymi drzewami, krzewami oraz pasmem wyższej, jaśniejszej trawy. Można tu spotkać pojedyncze zioła lub polne kwiaty, ale dominującą część doliny porasta trawa. Bardzo często przychodzą tutaj sarny z młodymi, o dziwo nie bojąc się towarzystwa koni. Miejsce perfekcyjne do treningów, walk, spotkań towarzyskich lub gier. W samym rogu doliny, w stromym zboczu wzgórza, znajduje się skalne zawalisko, wyglądające, jakby wcześniej było jakąś grotą. Obok jest skupisko kilku drzewek, jedno z nich jest przewrócone. Na jego korze są wyryte ogromne ślady, jakby coś bardzo długo je drapało. To oraz fakt zawalonej groty może wskazywać na to, że dawniej ten teren był siedliskiem niedźwiedzi.
Nocami, kiedy wiatr przegania chmury i ukazuje się księżyc, Dolina zdaje się ożywać i śpiewać piękną, tajemniczą pieśń.
Powrót do góry Go down
Sa'nem
Medyk
Sa'nem

Posty fabularne : 33

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyPią Kwi 26, 2019 2:02 pm

Trawy w tym miejscu było z całą pewnością niemało - wszędzie gdzie tylko spojrzała widziała jedynie jej wysokie, jasne liście... ale nie tylko je mogła tu znaleźć. Miejsce wyglądało całkiem interesująco - z jednej strony grota, która wyglądała, jakby niegdyś zamieszkiwały tu niedźwiedzie, z drugiej strony zaś - polana i rosnące w pobliżu drzewa. Może tam mogłaby znaleźć coś odpowiedniego, coś co nadawałoby się do leczenia? Miejsce wyglądało na takie, w którym mogłyby rosnąć zioła, miała więc nadzieję, że nikt nie postanowił ich wszystkich pozrywać. Co, jeśli przydarzy się jej jakiś problem zdrowotny, a ona nie będzie miała w ogóle czym się wyleczyć?
Ruszyłam przed siebie, uważnie obserwując wszystko, co wyrastało w pobliżu. Część z ostatnich jej prób poszukiwań skończyła się niepowodzeniem, jednakże nie mogła się poddać, jeśli chciała czuć się w jakikolwiek sposób pewnie - pomijając fakt, że póki co jej umiejętności były co najmniej mizernie, a więc i o pewność było w tym wypadku bardzo ciężko. Zmierzała w kierunku drzew, chcąc upewnić się, że nigdzie w pobliżu nie ma żadnej leczniczej kory, chociaż przede wszystkim skupiała się właśnie na poszukiwaniu ziół rosnących na ziemi - nadal brakowało jej sporej części medykamentów, które zawsze powinna posiadać.

// Zapraszam kogokolwiek spoza SPS
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyPią Kwi 26, 2019 6:43 pm

Choć z pewnością bardzo by chciał nie opuszczać nigdy bezpiecznych terenów stada, czasami wypadało jednak zejść z gór i pokazać się reszcie świata, choćby po to tylko, by utrzeć mu nosa i zagrać na nerwach faktem, że jeszcze żyje i, co więcej, ma się dobrze. Kategoryczne odmawianie sobie zaglądania do innych zakątków krainy byłoby zresztą również dość ograniczające i zwyczajnie dlań przykre, dlatego raz na jakiś czas, w dzień tak ładny jak dzisiejszy, pozwalał sobie na dłuższy spacer w głąb terenów niczyich. Krokiem więc charakterystycznie niespiesznym przemierzał bardziej i mniej znane krajobrazy, by wreszcie zawitać również na dnie soczyście zielonej o tej porze roku doliny. Jak zwykle przezorny, a więc też siłą rzeczy czujny, dość szybko zanotował w pobliżu obecność innego konia – klaczy o smukłej sylwetce zaprzątniętej wypatrywaniem czegoś w pobliżu linii drzew. Stanęła na jego drodze nie tylko w przenośni, bo w istocie kierował się w tę właśnie stronę; przemknęło mu przez myśl, by zboczyć z kursu i obejść nieznajomą łukiem, by nie wdawać się w żadne przygodne znajomości (miał dziś dość melancholijny nastrój), jednak zanim podjął decyzję, był już zbyt blisko, by niepostrzeżenie skręcić bez wzbudzania wrażenia, że chce jej uniknąć. Smagając leniwie ogonem powietrze, zbliżał się ku niej, w tym tylko celu, by ją wyminąć bez słowa. Jednak kiedy już prawie się z nią zrównał, przypadkiem wpadł spojrzeniem na jej spojrzenie i zdało mu się, że absolutnie niezręcznym byłoby teraz tak po prostu odejść. Zatrzymał się więc, było widać jednak, że nie zamierza zabawić tu długo.
Zgubiłaś coś? – spytał niezbyt błyskotliwie, umiarkowanie uprzejmym tonem, ruchem pyska wskazując na kępy trawy pod jej nogami, w które zaglądała wcześniej.
/bo ja jestem tak bardzo spoza sks, wiadomo BB)
Powrót do góry Go down
Sa'nem
Medyk
Sa'nem

Posty fabularne : 33

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyPią Kwi 26, 2019 7:24 pm

/ Dobra, nieważne, miałeś moje błogosławieństwo xD

Kępa kwiatów o białych płatkach i żółtym środku była łatwo zauważalna. Skierowała się ku niej, zadowolona z tego, że odnalazła kolejny rodzaj medykamentów, by po dotarciu do roślin zerwać je i po upewnieniu się, że zdobyła już wszystkie, ruszyć w dalszą drogę. Kolejnej rośliny niemalże nie zauważyła - ukryte wśród traw charakterystyczne liście babki lancetowatej ukazały się jej oczom dopiero w momencie, w którym kopytem odgarnęła kępę trawy w momencie, w którym stawiała kopyto obok niej. Znalezisko było bardzo cenne - i je dodała do swojej kolekcji. Zrobiła to tylko i wyłącznie po to, by wkrótce zauważyć drobne, ciemne listki rozmarynu tuż po tym, jak poczuła jego charakterystyczny, roślinny zapach.
Oczywiście, jak to było zazwyczaj, kogoś zainteresowały jej poszukiwania - uniosła głowę na widok siwego ogiera, przesuwając wzrokiem po jego sylwetce tylko i wyłącznie po to, by chwilę później nieco się do niego przybliżyć.
- Szukam medykamentów - powiedziała bez ogródek, uważnie obserwując ogiera. Czy mógłby się nadać na towarzysza jej wędrówki? A może mógłby zostać nawet kimś więcej...? Najpierw musiała to rozważyć. - Widziałeś gdzieś blisko nas jakieś zioła?
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyPią Kwi 26, 2019 7:46 pm

Pozostał na swoim miejscu niewzruszony, przyglądając się wprawdzie jednak klaczy uważniej, kiedy zmniejszyła odrobinę dzielący ich dystans. Rozluźnił się przy tym jakby odrobinę, prawdopodobnie w skutku jakiegoś toku myślowego decydując, że przesunie swoje odejście nieco w czasie, skoro rozmowa się już zawiązała. Tym bardziej, że padło słowo wskazujące, że miał do czynienia z kimś znającym się na medycynie – ten argument zawsze działał na korzyść jego rozmówcy, bo nie dało się ukryć, że podobne znajomości niosły ze sobą możliwe korzyści. Omiótł ją raz jeszcze pobieżnym spojrzeniem, nieco cieplejszym niż jeszcze chwilę wcześniej, jednak nie chcąc przyglądać się zbyt napastliwe czy długo, zaraz odwrócił wzrok, by potoczyć nim po morzu szeleszczących źdźbeł.
Nie znam się na ziołach – odpowiedział prosto, dostrzegając wśród trawy i inne rośliny, ale nie potrafiąc zupełnie stwierdzić, czy którekolwiek jest do czegoś przydatne, czy są to tylko zwykłe chwasty. – Mogłem minąć ich całe połacie i nie miałbym bladego pojęcia – przyznał nieco rozbawiony, rozgarniając niedbale kępę trawy kopytem i unosząc delikatnie kąciki warg w czymś na kształt bladego uśmiechu. – Szczęśliwie nie miałem tej wątpliwej przyjemności zbyt często ich potrzebować, przynajmniej nie w sytuacji, kiedy nie miał mi kto z tym pomóc. Dzięki bogom, bo pewnie strułbym się na amen jakimś paskudztwem, gdybym miał się sam ratować – dodał, zerkając w stronę drzew, które zapraszały pod swoje korony uspokajającym szmerem liści. – Szukasz czegoś konkretnego? Nie znam nazw, ale oczy mam i całkiem w porządku wyobraźnię. Może coś wpadnie mi w oko, jeśli będę wiedział jak to coś wygląda.
Powrót do góry Go down
Sa'nem
Medyk
Sa'nem

Posty fabularne : 33

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyPią Kwi 26, 2019 9:45 pm

A więc jednak - trafiła albo na kapłana, albo na wojownika, nie zaś na nikogo, kto parał się ziołami. To dobrze. Ogiery, przy całych swoich predyspozycjach, jakie dała im natura, powinny być właśnie silne... i zajmujące się obroną stada. Z resztą, całe Księżycowe Szczyty nie były zbyt dobrze zarządzane - naprawdę? Stwierdzenie, że którakolwiek płeć jest lepsza, bo tak, a tą drugą trzeba gnębić?
Sa'nem gnębiła obie jednocześnie. Niemniej jednak w kwestii przydatności i klacze, i ogiery były ważne. Nie mówiąc już o tym, że wszystkie płcie były... interesujące. Każda z nich miała swoje zalety, dlaczego więc ktokolwiek miałby przekreślać którąkolwiek z nich...?
- Dobrze - skwitowała krótko. Nie chciałaby spotykać się z jakimś kolejnym koniem, który oddawał się zabawie w zioła, tak, jak przywódczyni, która powinna zajmować się ważniejszymi sprawami, na przykład rządzeniem, nie zaś bawić się w zbieranie ziółek... oczywiście, ona sama również zajmowała się poszukiwaniami medykamentów, ale robiła to głównie dla własnej korzyści, nie mówiąc już o tym, że tuż po tym, jak nabędzie odpowiednie umiejętności, zamierzała również wzmocnić swoje ciało.
- Nie ma potrzeby, żebyś ratował się sam - odpowiedziała zgodnie z prawdą. Składzik Sa'nem był większy, niż ilość ziół wszystkich członków Księżycowego Szeptu razem wziętych, na dodatek nikt nie wiedział, że de facto odeszła ze stada... a ona potrzebowała koni, na które mogłaby zużywać swoje medykamenty. - W razie czego mogę... pomóc - powiedziała jedynie, próbując za pomocą interpretacji wyglądu tamtego zdecydować, jak wiele walk w życiu stoczył. Póki co nie była w stanie tego jeszcze ocenić.
- Wszystkiego, co będę w stanie znaleźć - odpowiedziała jedynie. Żadnych konkretnych nazw i żadnych opisów, bo miała już w zasadzie każde zioło, którego potrzebowała, tyle tylko, że chciała mieć ich więcej, ot, cała filozofia. - Zebrałam już wszystko, co dało się tu zebrać. W tej chwili w oko wpadam tu jedynie ja - powiedziała, by chwilę potem zastrzyc uchem i ponownie zastanawiając się, czy niski ogier faktycznie mógłby być dobrym wojownikiem, czy też było zupełnie przeciwnie.
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyPią Kwi 26, 2019 10:38 pm

Fidelis, prawdę mówiąc, nie czuł się gnębiony przez członkinie swojego stada, acz należy przyznać, że nie dawał im ku temu zbyt wielu powodów. Oczywiście, nie wszyscy za nim przepadali; niektórzy zwyczajnie go nie lubili, inni spoglądali na niego z wyższością. Pierwsi mieli jednak nierzadko słuszne powody, by nie postrzegać go w najlepszym świetle, drudzy... cóż, był trochę pożałowania godnym okazem, Fidelis nie zamierzał udawać, że tak nie jest. Sama płeć nie miała jego zdaniem większego znaczenia. Czy w stadzie dominowały klacze, czy ogiery, byłby wciąż taką samą miernotą – i przypuszczał, że ogiery pogardzałyby nim nawet bardziej. Płeć piękna dominowała w ich stadzie, nie ujmowało to jednak, jego zdaniem, w żaden sposób populacji męskiej, choć wielu ogierów tak właśnie uważało i wyrażało nieraz swoje niezadowolenie głośno. Jeśli zaś nie potrafiło się zaakceptować stanu rzeczy, gdzie klacze dzierżyły władzę i zamiast tego krytykowało się ten ustrój głośno i nieostrożnie, Fidelis nie widział nic dziwnego, że takim samczym marudom obrywało się po uszach i że nie byli raczej dobrze traktowani. Bilans sił uległ zmianie, słowo ostateczne miała klacz; kluczem do harmonii było schować zranioną męską dumę do kieszeni i ten stan zaakceptować, zaakceptować klacz jak każdego innego władcę i tak samo jak każdego innego władcę ją szanować.
Choć może po prostu miał szczęście, bo był łagodny, uległy i nie sprawiał kłopotów.
Dobrze? – powtórzył za nią bezwiednie, łypiąc nań pytająco, nie rozumiejąc wprawdzie tak losowo rzuconej aprobaty, szczególnie, że dotyczyła jego nieznajomości ziół. Osobiście nie uważał, że było to coś dobrego; w końcu czyniło go zależnym od innych. Jakkolwiek tym zbiła go z tropu, tak zaraz wciągnęła go z powrotem na najbardziej odpowiadający mu tor rozmowy, a więc tor dotyczący korzyści. Nie był pewien, czym dyktowana była jej chęć pomocy, nie zamierzał jednak dyskutować. Zamiast tego uśmiechnął śmielej i serdeczniej, miło zaskoczony.
Dziękuję – odparł krótko, zaglądając w jej ciemne oczy z pewnym życzliwym, nieskrywanym zainteresowaniem. Parsknął lekko z rozbawieniem na jej dalsze słowa i w końcu poruszył się, by zwrócić się bardziej w jej stronę i zamiast rozglądać się po chaszczach, skupić uwagę na jej zgrabnej osobie, przy której z boku wyglądał zapewne zupełnie niezgrabnie. – Trudno temu zaprzeczyć. Zdradź mi więc chociaż swoje imię, żebym wiedział, na kogo poskarżyć się bogom, kiedy będziesz spędzać mi sen z powiek – trudno było stwierdzić, czy brzmiało to bardziej żartobliwie, czy bardziej zalotnie.
Powrót do góry Go down
Sa'nem
Medyk
Sa'nem

Posty fabularne : 33

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyPią Kwi 26, 2019 11:16 pm

Akceptować? Nie musiała niczego akceptować, jeśli nie chciała - tak samo, jak nie akceptowała krnąbrnej przywódczyni, nie musiała akceptować wywyższania części społeczeństwa zupełnie bez powodu, to samo z resztą tyczyło się w wypadku, w którym część ta byłaby bezpodstawnie poniżana. To nie miałoby sensu, koniec kropka.
- Dobrze - powtórzyła za nim, zupełnie, jakby chciała się upewnić, że jego pytanie nie wynika z niedosłuchu, chociaż tak oczywiście nie było. Pytający ton tamtego nie był czymkolwiek, co mogłoby sprawić, że zastanowi się nad swoją faktyczną opinią - w rzeczywistości klacz bowiem rzadko kiedy zmieniała swoje zdanie na dany temat, a całkiem prawdopodobne, że w przyszłości wiele koni po prostu nie dożyje momentu w którym mogliby uzyskać realny wpływ na jej słowa i uświadomić jej, dlaczego ich opinia jest w jakikolwiek sposób lepsza... choć, oczywiście, jeśli ktoś zdobędzie jej zaufanie teraz, później będzie miał prawdopodobnie bardzo przydatnego sojusznika. - Wyglądasz na silnego. Lepiej nadasz się do walki. Nie mówiąc już o tym, że jeśli każdy zacznie interesować się medykamentami, nie będę miała kogo leczyć - a w obecnej jej sytuacji to mogłoby się okazać tragicznym rozwiązaniem. Tragicznym. - Medycy byliby bezużyteczni. Dziękuję za bezużyteczność - dodała, strzygąc przy tym uchem. Niech przywódczyni Księżycowych Szeptów sama szuka teraz wszelakich roślinek, które Sa'nem mogła stadu podarować. A wystarczyło jedynie trochę NALEŻNEGO jej szacunku.
- Nie będę wtedy ryzykować twoim zdrowiem, mój drogi? - spytała się go, uważnie obrzucając go spojrzeniem. Brak zainteresowania ziołami mimo wszystko nie dodawał mu niestety wzrostu... - Brak snu może się okazać... szkodliwy - niewyspany wojownik nie sprawuje się dobrze w swoich bojach, niezależnie od tego, czego one dotyczą.
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptySob Kwi 27, 2019 12:39 am

Oczywiście, że nie musiała niczego akceptować, jeśli nie chciała. Nikt wprawdzie nie musiał. Nawet te unoszące się dumą ogiery, o których (bo tylko i wyłącznie o męskiej części stada w tej kwestii mędrkował) swoje teorie Fidelis wysnuwał i którym, jego zdaniem, przydałoby się odrobinę ogłady. Każdy miał jednak inne granice, inne zasady i inny zakres tolerancji. Mieli też inne poglądy. Fidelis akurat nie dostrzegał poniżania jakiejkolwiek części stada w SKS, być może inaczej się czasem rzecz miała w przypadku pojedynczych jednostek. Sam nie doświadczył raczej żadnego przykrego traktowania, na jakie by jakoś nie zasłużył. Spoglądania nań z góry tylko dlatego, że był samcem, nie brał nawet na poważnie i szczęśliwie nie zdawało mu się to powszechnym zjawiskiem.
Kąciki ust zadrżały mu nieco w jakby powstrzymywanym rozbawieniu, kiedy uznała, że nadaje się do walki. Choć, fakt, nie mógł sobie odmówić pewnych predyspozycji – może był raczej powolny,  ale nadrabiał krzepą. Być może nawet treningami i zaangażowaniem udałoby mu się bardziej w kierunku bojowym rozwinąć. Ba, prawdę mówiąc, nie wykluczał możliwości, że kiedyś spróbuje nawet pójść ścieżką  wojownika; na chwilę teraźniejszą jednak wydawało mu się to poniekąd zabawnym pomysłem. Choć oczywiście schlebiało mu jej stwierdzenie.
Widzę, że potrafisz zadbać o własny interes – mruknął, przechylając na moment delikatnie łeb. Zaintrygowała go w pewnym stopniu swoją osobą, wciągnęła w potok swojego rozumowania i wzbudziła pewną ciekawość. Pomyśleć tylko, że mógł tak po prostu ją minąć, bez słowa. – Dobrze – dodał po chwili ciszy, tonem wciąż rozbawionym i przyjaźnie zaczepnym, by skwitować krótko, tak jak ona skwitowała chwilę wcześniej. Ot, nabrał humoru do przekomarzanek, rozrywkowy chłoptaś.
Bardzo szkodliwy – potwierdził niemal bezwiednie, zbliżając się doń o krok, tak że dalsze zmniejszanie dzielącego ich dystansu doprowadziłoby już do przekroczenia pewnych granic intymności. Nie zamierzał tych granic naruszyć, przynajmniej na razie, trochę się drocząc, trochę badając  i obserwując. – Wygląda na to, że przesądziłaś już więc o moim losie, bo z pewnością nie dasz mi spać spokojnie. Choć może znajdzie się dla mnie nadzieja, jeśli dowiem się, jak ci na imię i gdzie cię znajdę... w razie medycznej potrzeby, rzecz jasna – udawał grobową powagę, ale zdradzały go ogniki rozweselenia w ciemnych ślepiach i kokieteryjna nuta w głosie.
Powrót do góry Go down
Sa'nem
Medyk
Sa'nem

Posty fabularne : 33

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyPon Kwi 29, 2019 12:29 am

Och, tak, potrafiła zadbać o swój własny interes, przynajmniej w momencie, w którym osobnik, z którym rozmawiała nie miał nadmiernie wybujałego ego, nie mówiąc już o tym, że musiał być dodatkowo zdrowy psychicznie, czego o przywódczyni Księżycowych Szczytów zdecydowanie nie można było powiedzieć. Szkoda, bo była całkiem ładna. Szkoda, bo tak się akurat składało, że wpadła Sa'nem w oko... tak się jednak składało, że wiele koni, niekoniecznie klaczy, zdążyło już wpaść w nie klaczy i wiele z nich zapewne wpadnie do niego ponownie, o ile nie okażą się być w ostatecznym rozrachunku podobne do dereszowatej przywódczyni. Jej siostra, trzeba to było przyznać, była znacznie ładniejsza.
- Kto nie próbuje tego zrobić? - spytała się go spokojnie, skupiając wzrok na ciemnej grzywie ogiera, która, doprawdy wyglądała dobrze, zwłaszcza teraz, tak pięknie powiewając na wietrze. Milczała przez chwilę, wpatrując się w nią, po czym ponownie skupiła wzrok na rozmówcy jako rozmówcy, nie zaś na konkretnej jego części. - W erze szaleńców trzeba umieć zadbać o swój byt. Możesz mi w tym pomóc - dodała jeszcze, o tym, że potrzebuje obstawy przy zbieraniu ziół planując wspomnieć później. Co, jak co, ale wykazanie się w umiejętnościach bronienia innych mogłoby się wbrew pozorom okazać przydatne dla ogiera. Podobnie, jak i pozytywne kontakty z kimś, kto w razie czego mógłby go wyleczyć.
Granice? Och, czegoś takiego jak granice nie było, a to, co dopuszczalne i nie zdecydowanie nie stanowiło problemu, nie w wypadku, w którym była jedną ze stron rozmowy. Uczyniła krok w kierunku tamtego, tym samym przekraczając odległość, która jej zdaniem nie była ani stosowna, ani niestosowna - ot, istniała jedynie, nie mając żadnego znaczenia, przynajmniej nie dla niej.
- Najpierw chcę poznać twoje imię - odpowiedziała jedynie. Miała prawo mieć swoje żądania, prawda? Zwłaszcza, jeśli oboje stwierdzili, że znajomość jej miana jest czymś cennym, zwłaszcza, jeśli miał się nim posługiwać w rozmowach z rzekomymi bogami. - Muszę wiedzieć, kto naraża mnie na boży gniew - odpowiedziała, posyłając mu porozumiewawczy uśmiech. Rozmowa, od której z początku zdawali się stronić, za żelazną robić się interesująca.
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyWto Kwi 30, 2019 7:23 pm

Faktycznie, nie mógł odmówić jej racji. Zdawało się, że obecnie zdecydowana większość, jeśli nie wszyscy w istocie, nie tylko dbała o swój interes, ale czyniła go najwyższym priorytetem. Miał wrażenie, że egocentryzm był nieodłączną cechą stworzeń rozumnych, a egoizm w naturalny sposób w mniejszym bądź większym stopniu przejawiał się w ich zachowaniu. Sam nie zamierzał udawać, że jest bezinteresowny, tym bardziej, że ma jakiekolwiek zapędy altruistyczne – bo pojęcie to było mu właściwie obce. Jednocześnie wyzbył się już dawno złudzeń, by istniała choć jednak osoba zupełnie pozbawiona skazy samolubstwa i dbania o własne cztery litery w pierwszej kolejności. Choć chyba nietrudno się dziwić, skoro połowę życia spędził w towarzystwie, które wbiłoby nóż w plecy za pół zniszczonej perły.
Mogę – odparł krótko, zaczepnie, wyginając wargi w odrobinę szelmowskim uśmiechu. – Zależy, czego oczekujesz. I czy nie boisz się układać z obcym być może szaleńcem – dodał zaraz, nie omieszkając odwołać się do wspomnianej ery szaleńców. Określenie to, prawdę mówiąc, przypadło mu do gustu. Brzmiało odpowiednio enigmatycznie i intrygująco, oddając też, nie da się ukryć, również jego spojrzenie na teatrzyk rozgrywający się w tym świecie, w którym przyszło mu egzystować czy też żyć.
Obniżył odrobinę łeb, kiedy zbliżyła się jeszcze, bezceremonialnie i zdecydowanie pozbywając się sporego kawałka przestrzeni, jaka ich dzieliła. Była od niego wyższa, może powinien się wyprostować, zadrzeć łeb i naprężyć, jednak od zawsze odczuwał pewną wzgardę względem stroszenia wystrzępionych piórek, jakby wypięta pierś miała nadrobić brak charakteru.
Rozsądnie – przyznał, po czym poszerzył nieco swój szelmowski uśmieszek i postąpił krok naprzód, unosząc jednocześnie łeb, by ciepłym oddechem połaskotać miejsce za jej uchem (o ile nie zadarła tak łba, że musiałby wyciągać się do niej niczym niezręczna żyrafa). – Fidelis. Choć powinnaś wiedzieć, że wielu zna mnie jako niegodnego zaufania Przecherę.
Powrót do góry Go down
Sa'nem
Medyk
Sa'nem

Posty fabularne : 33

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyWto Kwi 30, 2019 10:58 pm

- Liczę raczej na to, że nie jesteś szaleńcem - powiedziała, zmieniając swój ton na taki, który brzmiał nieco ostrzej. Poruszał dość nowe tematy. Temat odejścia ze stada, o którym to odejściu nikomu nie powiedziała, na dodatek bardzo często przebywając na jego terenach - zupełnie, jakby nadal częścią stada nie była - nadal był dość świeży, na tyle świeży, żeby wzbudzać w niej nie tyle co irytację, lecz nawet złość. - Nasze stado to w sumie głównie szaleńcy. I kwoki - gdaczą, co im się każe wygdakać, w sposób, w który się im zaleci. A w momencie, w którym były rządzone przez szaloną klaczynę, to wszystko stawało się jednym, wielkim, beznadziejnym zaklętym kręgiem. Nie tym było to stado wcześniej. Nie tym.
Widząc, jak zaczyna przysuwać pysk do jej ucha, uniosła nieco wyżej głowę, rzucając mu ni to rozbawiony, ni to mający na celu nieco drażnienie się z nim uśmieszek, ciekawa, czy spróbuje jej dorównać. Niestety, zawiódł ją. Nie spróbował. Szkoda.
- Przechery, powiadasz...? - jej uśmieszek był równie szelmowski, co jego, trudno było jednak powiedzieć, czy całą sprawę traktuje poważnie, czy jedynie się z nim droczy.
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptySro Maj 01, 2019 6:04 pm

Nowa, szorstka nuta, jaka wybrzmiała tym razem w jej głosie, uderzyła o naprężone struny jego nerwów, uśmiech nie schodził jednak z jego warg i nie zapowiadało się wprawdzie, by miało się to stać. Spojrzał na nią jednak trochę inaczej niż patrzył chwilę wcześniej. Stawiała warunki, miała do tego prawo, tym bardziej tak racjonalne, nie widział w tym nic szczególnego; jednak ta subtelna zmiana tonu wzbudziła w nim odrobinę podejrzliwości. Miał zamiar się odezwać, jednak w tym momencie kontynuowała sama, poruszając temat ich stada. Użycie tego słowa go zaskoczyło; próbował sobie przypomnieć ją skądkolwiek, ale zupełnie nie pamiętał, by spotkał ją gdzieś na terenach Księżycowych lub w ich towarzystwie. Był pewien, że widział ją po raz pierwszy, uniósł więc łagodnie brwi, zastanawiając się czy zaszedł jakiś błąd, czy nasze nie obejmowało też jego, a jeśli tak – to jak mógł jej nie zauważyć do tej pory?
Nasze? Wybacz, wydaje mi się, że nie spotkałem cię wcześniej. Jesteś nowym nabytkiem? – mówiąc to, ruszył naprzód, by ją minąć i zatrzymać się parę kroków od niej, za nią, o ile się nie odwróciła. Spoglądał na nią przez ten czas z zaintrygowaniem. Faktu, że uniosła łeb, by utrudnić mu szept wprost do jej ucha, nie odebrał źle. Odebrał to jako zwykłą odmowę czy też zachętę do nadskakiwania jej, a on zdecydowanie nie znał jej na tyle i nie była jeszcze dlań tak ważna, by miał się ubiegać o jej względy z narażeniem własnej dumy. Była śliczna, to prawda, jednak krasa w żadnym wypadku nie stanowiła dla niego priorytetu.
Każdy ma coś na sumieniu, niektórym udaje się to jednak ukryć. Ja miałem pecha. Poczułem się zbyt pewnie i przestałem być wystarczająco ostrożny – wyjaśnił, nieco rozbawiony, łypiąc na nią, ustawiwszy się bokiem do niej i kołysząc ogonem niemrawo. – Więc jak definiujesz szaleńca...? – urwał, natknąwszy się na przeszkodę; wciąż nie poznał jej miana. – Zdradzisz mi swoje imię czy powinienem wymyślić ci jakieś pieszczotliwe przezwisko?
Powrót do góry Go down
Sa'nem
Medyk
Sa'nem

Posty fabularne : 33

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptySro Maj 01, 2019 10:49 pm

- Nabytkiem? - zaśmiała się cicho, acz jednak nie było w tym wesołości, raczej poczucie tego, że coś, co było dla niej ważne, teraz gniło, rozkładało się powoli, podczas, gdy ona sama nic nie mogła na to poradzić. - Nie. Moja rodzina jest jego częścią od pokoleń - a jednak przywódczyni, oszalała klacz, której ojciec podobno się zabił była uważana za idealnego kandydata na kogoś, kto miał rządzić stadem. Dlaczego? Dlatego, że takowym przywódcą była jej matka. Zupełnie, jakby pokrewieństwo mogło czynić klacz o brudnej sierści silną. Nie czyniło. - Trzymam się raczej na uboczu - dodała jeszcze gwoli ścisłości, żeby całą sytuację lepiej wyjaśnić.
Nie ukrywała tego, że jest nieco zawiedziona faktem, że nie spróbował zadrzeć szyi nieco wyżej, opuściła jednak łeb do zwyczajowego poziomu. Zapewne gdyby spróbował osiągnąć swój pierwotny cel, zyskałby u niej nieco więcej szacunku... tak zaś jej opinia o nim nie ulegała żadnej zmianie.
- Jako chociażby kogoś, kto atakuje członka własnego stada. Bezpodstawnie - powiedziała wprost, uznając, że nie ma sensu ukrywać prawdy, choć, oczywiście, imienia persony, która się w ten sposób zachowała, w tym zdaniu nie zdradziła.
Nachyliła się powoli w kierunku ucha ogiera, wiedząc, że nie ma zamiaru ukrywać przed nim swojego miana. Niby po co? Nie zagradzał jej bezpośrednio, a przynajmniej na to się nie zapowiadało. Lekko, niemalże niedostrzegalnie dotknęła jego małżowiny...
- Sanem - powiedziała jedno, krótkie słowo składające się na jej imię, tym samym wypuszczając ciepłe powietrze w kierunku ucha ogiera, po czym odsunęła od niego swoje ciemne chrapy.
Sprawiedliwość.
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyCzw Maj 02, 2019 12:04 am

Był zaskoczony i nie ukrywał tego w żaden sposób; w istocie dziwnie się musiały układać okoliczności, by trzymać ich poza swoim zasięgiem przez tyle czasu, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Fidelis starał się jednak nawiązać choćby najbardziej powierzchowną znajomość z członkami stada. Najwyraźniej jednak los czy bogowie byli zdeterminowani, by nie dopuścić do ich zapoznania aż do teraz. A być może nie widział jej pierwszy raz, ale zwyczajnie nie poświęcił jej wystarczająco uwagi, z takiego czy innego powodu. Przyjął jej wyjaśnienie bez słowa, nie zamierzając roztrząsać kwestii dalej, skwitowawszy ją tylko krótkim "zadziwiające" pomyślanym, zanim jego myśli nie zmieniły kursu.
Fakt, że należała do stada Księżycowych zmieniał jednak postać rzeczy. Fidelis nie był jeszcze pewien, jak powinien się w związku z tym zachować, tym bardziej, że nie czuł się teraz do końca komfortowo ze swoją wcześniejszą zalotnością. Długo się tym jednak nie kłopotał, bo jej odpowiedź prędko przykuła jego uwagę, znosząc inne kwestie, włącznie z jego odczuciami, na drugi plan. Milczał przez chwilę, przyglądając się jej uważnie, jednocześnie wyraźnie zamyślony.
To dość poważne zarzuty. Choć przypuszczam, że gdy cię ktoś atakuje, nie pozostawia zbyt wielkiego pola do interpretacji swojego zachowania, zgaduję więc, że nie ma raczej szans, by było to nieporozumienie, niestety – stwierdził, poniekąd kierując tę drugą część komentarza do siebie samego. Wertował w myśli znajomych Księżycowych, zastanawiając się, który z nich byłby do czegoś podobnego skłonny.
Pozwolił jej się do siebie zbliżyć i w żaden sposób nie utrudniał jej sięgnięcia jego ucha. Zadrżało lekko pod jej dotykiem, a kiedy poczuł ciepło jej oddechu, dostrzegalnie drgnął lekko, jakby przeszedł go dreszcz. Kiedy jednak się od niego odsunęła, nie zdołałaby odnaleźć na jego pysku śladów jakiegokolwiek poruszenia jej bliskością. Był spokojny i skupiony, z pewnością jednak nie skupiony na tym, co się właśnie wydarzyło.
Kto cię zaatakował, Sanem? – spytał, łapiąc jej spojrzenie swoim własnym, bacznym i już wcale nie tak wesołym, jak chwilę wcześniej.
Powrót do góry Go down
Sa'nem
Medyk
Sa'nem

Posty fabularne : 33

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyCzw Maj 02, 2019 2:27 am

On nie próbował ukrywać swojego zaskoczenia, ona bez problemu je dostrzegła, taksując pysk ogiera spokojnym wzrokiem, po czym przenosząc go ku jego grzywie, na której skupiała się przez kilka kolejnych chwil. Była całkiem długa i zdążyła się nawet zastanowić, czy nie mogłaby jej wykorzystać, by powrócić do poprzedniego roku rozmowy.
- Niestety - powtórzyła za nim. Rozmowa przybrała nagle zbyt poważny ton. Nie na to w tej chwili liczyła, nie tego spodziewała się, jeśli chodziło o ich spotkanie... ale też teraz nie mogła się już wycofać. Mogła co najwyżej wyjść z tego obronnym kopytem czy też nogą - czy też raczej spróbować tego dokonać. Zastrzygla uchem, nie dodając nic więcej i nachylając się nieco w kierunku szyi ogiera, jednakże ten postanowił drążyć rozpoczęty przez nią temat. Nie miała innego wyboru, niż powiedzieć mu prawdę, najpierw jednak pozostawała inna kwestia: dlaczego właściwie chciał dowiedzieć się, kto był największym szaleńcem w ich stadzie? W zależności od tego, co powie, jej odpowiedź może być różna...
- Pytasz się o to, bo zamierzasz mnie bronić...? - spytała, lekko łapiąc w zęby pasemko jego grzywy i ciągnąc je nieznacznie w swoim kierunku, o ile oczywiście było to w ich obecnym położeniu możliwe.
Powrót do góry Go down
Fidelis
Duchowny
Fidelis

Posty fabularne : 54

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyPią Maj 03, 2019 11:38 am

Zaistniał między nimi pewien dysonans, zauważalna niezgodność intencji wobec dalszego biegu tej rozmowy i atmosfery jej otaczającej. Sa'nem z pewnością nie ułatwiała mu skupienia się na poruszonym temacie, na którym właśnie chciał się skoncentrować – atak na członka stada nie był w najmniejszym stopniu błahym wyskokiem i Fidelis zamierzał potraktować go adekwatnie poważnie. Kiedy jednak znajdowała się tak blisko i kokieteryjnie pociągała go za grzywę, trudno było tę powagę utrzymać. Chciał poznać motywy wewnątrzstadnego agresora, tymczasem myśli wymykały mu się ku motywom zaczepnej klaczy. Poddał się jej pociągnięciu, postępując krok w jej stronę niemal bezwiednie, jak pionek przestawiany wedle jej uznania. Nie trudził się już poszukiwaniem jej spojrzenia, musnął zamiast tego chrapami jej szyję.
Pytam, bo coś należałoby z delikwentem zrobić, by upewnić się, że więcej się to nie powtórzy – odpowiedział rzeczowo i szczerze, po czym przesunął pyskiem wzdłuż jej szyi, poza tym jednak powstrzymując się przed większymi poufałościami. Nie był pewien, czy tak intymne kontakty z klaczą byłyby mu na kopyto; za mało ją znał, by pakować się w coś poważnego, a jeśli należała do Księżycowych Szczytów niepoważna relacja mogła być zwyczajnie kłopotliwa. Z drugiej strony nie była w ciemię bita i zarówno intelektualnie, jak i – szczególnie – fizycznie stanowiła doprawdy atrakcyjną pokusę.
Coś mi mówi, że znacznie bardziej doceniłabyś młodsze towarzystwo – mruknął w końcu ostrożnie, tym samym samego siebie przywołując do porządku. Odchylił łeb, odsuwając chrapy od jej ciała, by odnaleźć jej spojrzenie, uśmiechając się przy tym lekko.
Powrót do góry Go down
Admin
Admin
Admin

Posty fabularne : 289

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyCzw Maj 16, 2019 1:21 pm

Zamykam, sesja wygasła. Obie postacie wychodzą z tematu.
Powrót do góry Go down
http://wgalopie.forumpolish.com
Nattfödd
Wojownik
Nattfödd

Posty fabularne : 14

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyNie Cze 02, 2019 1:05 pm

Okolica nie wydawała mu się ani trochę znajoma, co równoznaczne było z tym, że jeszcze tutaj nie był. Lepiej dla niego, będzie mógł eksplorować miejsce i poznawać jego tajemnice. Od czasu wygnania z rodzinnego stada zaczął doceniać wędrówki poznawcze. Dotarło do niego jaka jego wiedza była (i jest) na marnym poziomie. A jednak na coś jego czyny się przydały. Chociaż odnalazł w nich ten jeden jedyny plus. 
Szedł pewnie przed siebie, jednak jego tempo dawało wiele do życzenia. Choć wcześniej poruszał się żwawym i wyciągniętym do przodu kłusem, teraz zwolnił do leniwego stępa, wyraźnie kulejąc. Ranna noga zaczęła wyraźniej mu doskwierać. Nie było z nią co prawda źle, ale impulsami bólu dawała mu jasne sygnały, że potrzebuje postoju. Trawa już dawno zaczęła wyraźnie ocierać się o jego pęciny. Musiał przyznać, że miejsce, w którym obecnie się znajdował, wyglądało naprawdę dobrze. Na pewno nie najlepiej ze wszystkich miejsc w tutejszej części krainy. Wiedział że wiele jeszcze przed nim i na pewno wśród nieodkrytych jeszcze przez niego terenów zajdzie się ten piękniejszy od tutejszego pasma ziemi. Przystanął przy powalonym drzewie, wzrok skupiając przed dłuższą chwilę na grotę. Ostatecznie stracił nią zainteresowanie. Pochylił głowę, by siekaczami zacząć skubać zieloną trawę. Ranną nogę oparł o czubek kopyta, ciężar ciała skupiając na pozostałych trzech.
Powrót do góry Go down
Alysanne
piastun | medyk
Alysanne

Posty fabularne : 168

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyNie Cze 02, 2019 10:23 pm

//Dzień dobry c;

Alys, jak to miała ostatnio w zwyczaju, wesoło przemierzała niczyje tereny. Mimo bólu przeszywającego jej tylną nogę, uparcie szła żwawym tempem naprzód.
Ominęła jakieś krzaki i wyszła na całkiem sporą, urokliwą polankę. Jedno omiecenie okolicy spojrzeniem wystarczyło, by Alysanne uznała je za odpowiednie na postój. Dopiero po chwili zorientowała się, że kilka metrów dalej, po jej prawej stronie pasie się srokaty ogier.
Ale super. Sapnęła w myślach. Mam ostatnio to szczęście do trafiania na konie przeciwnej płci.
— Oh, przepraszam — bąknęła tak bardzo w swoim stylu. — Nie wiedziałam, że ta miejscówka jest już zajęta. Masz coś przeciwko, żebym także tu chwilę odpoczęła?
Jej wzrok mimowolnie ześlizgnął się na ranną nogę ogiera, lecz powstrzymała się od komentarza. Póki co.

_________________
Dolina Pieśni Księżyca Alysan11
Fabułki Alysanne:
~Z Carnovaschem~
~Z Etoile, Lazulem i Lapisem~
~Z Nattem~
~Misja [zmiany tematów]~


W kolejce na sesyję są:
1. Armin
2. Frances
3. Yume
Powrót do góry Go down
Nattfödd
Wojownik
Nattfödd

Posty fabularne : 14

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyNie Cze 02, 2019 10:43 pm

/A dobry wieczór <3/

Podczas posiłku pozostawał mimo wszystko czujny. Jeszcze do końca nie pojmował, które tereny należą do jego stada, a które pozostają bez swojego właściciela. Całkiem szybko dostrzegł nieznajomą klacz, zbliżającą się coraz bardziej w jego stronę. Uniósł głowę, przyglądając jej się uważnie, nie będąc przy tym ani trochę subtelny. Nie była mu w najmniejszym stopniu znajoma. Gorzej dla niego. W końcu nie wiedział czego mógł się spodziewać. Przyszła w pokoju, czy wręcz przeciwnie?
- Nie, o ile nie szukasz sobie wrogów - odpowiedział krótko i na temat, lustrując ją uważnie złotym okiem.
Zauważył, że ta przyglądała się jego nodze. Nie był zadowolony z tego. Bynajmniej nie z faktu, że w ogóle patrzy, a z tego, że pojawiła się akurat momencie, kiedy był w takim stanie. Może nie był to stan fizyczny z kategorii tragicznych, w końcu nie był poważnie ranny, ale mimo wszystko czuł ujmę na swoim honorze, zwłaszcza że był to dość świeży uraz. No nic. Będzie musiał jakoś to przeboleć.
- Tym się nawet nie przejmuj- dodał, samemu przekręcając łeb w stronę swojej tylnej nogi. Spojrzał krótko na nią, by znów przenieść ponownie spojrzenie, tym razem kierując je z niebieskiego oka, na klacz.
Powrót do góry Go down
Alysanne
piastun | medyk
Alysanne

Posty fabularne : 168

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyPon Cze 03, 2019 9:04 am

Alys przestąpiła nerwowo z nogi na nogę. Nieznajomy roztaczał swego rodzaju mroczną aurę, ale mogła się w tej kwestii mylić; starała się jak najmniej osądzać spotkane konie 'od pierwszego wejrzenia'. Tak więc finalnie przybrała na pysk uroczy uśmiech, który skierowała do srokacza.
— Nie, ależ skąd — odrzuciła wpadającą jej do oczu grzywkę. — Na imię mi Alysanne.
Na dowód swoich słów jedno ucho skierowała w bok, a drugie na ogiera oraz odciążyła bolącą nogę. Zauważyła, że ogier jej się przygląda więc ona również przejechała po nim spojrzeniem swych miodowych oczu. Nieznajomy miał wyjątkowo piękne oczy: jedno złote, jeszcze jaśniejsze niż jej własne, a drugie błękitne jak nieboskłon. Nie ulegało wątpliwości, że spotkany osobnik był roślinożercą, a jednak było w nim coś drapieżnego. Coś, co koniom o zdrowym rozsądku kazałoby uciekać.
— Skoro tak mówisz — mruknęła z rezygnacją. — Po prostu jestem medykiem, mogłabym pomóc — wyjaśniła, lecz zaraz sama się zganiła w myślach. Czemu się mu tłumaczę? Przez ułamek sekundy łypnęła na niego podejrzliwie. A może to jest ten słynny Devraj z STP? Szybko jednak zdusiła w sobie tą myśl. Niee... Jest za niski, żeby być tą słynną kreaturą, która zagraża krainie konia. Poza tym, ten tutaj nie wygląda na jakiegoś społeczniaka.
— Uhm — odchrząknęła, by przerwać ciszę. — Długo zamieszkujesz krainę? — Zagaiła neutralnym tonem. Nie chciała być niegrzeczna ani nic w tym rodzaju. A nuż ten tutaj miał depresję i potrzebował rozmowy?

_________________
Dolina Pieśni Księżyca Alysan11
Fabułki Alysanne:
~Z Carnovaschem~
~Z Etoile, Lazulem i Lapisem~
~Z Nattem~
~Misja [zmiany tematów]~


W kolejce na sesyję są:
1. Armin
2. Frances
3. Yume
Powrót do góry Go down
Nattfödd
Wojownik
Nattfödd

Posty fabularne : 14

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyPon Cze 03, 2019 10:46 am

- Nattfödd - przedstawił się, wydobywając z siebie typowy niski i basowy głos. Wielu twierdziło, w tym i on sam, że jego głos nijak pasuje do jego postury i umaszczenia, tym samym odpowiednio się nie dopasowując. Wyobrażał by go sobie prędzej u jakiegoś masywnego, wysokiego zimnokrwistego o ciemnym umaszczeniu niż u nędznego srokacza. Chociaż i tak powinien się cieszyć, że w ogóle taki może posiadać. Mogło być zawsze gorzej, co nie? Z wysokim nie lepiej by się prezentował. A tak chociaż tym głosem nadrabiał w swojej aparycji.
Dopiero teraz zauważył, że w kwestii bycia rannym nie jest sam. Dostrzegł wijącą się ranę na jej nodze. Chwile się przyglądał, by znów skrzyżować swoje spojrzenie z jej.
- Widzę, że i ciebie natura dzisiaj nie oszczędziła - powiedział ciszej niż wcześniej, ale nadal słyszalnie dla klaczy. Jego głos przy tym wydawał się ciut łagodniejszy. Skierował uszy wyraźnie w jej stronę, gdy dowiedział się, że jest medykiem. Zaraz jednak jedno z nich skierował na bok. - Medykiem powiadasz? Myślę, że niepotrzebnie byś się natrudziła przy tym lekkim draśnięciu.
Chociaż nie zmieniało to faktu, że zajęcie się tą nogą byłoby mu na rękę, przynajmniej zdecydowanie szybciej doszedłby do siebie. Tyle że oczywiście duma nie pozwalała na przyjęcie pomocy od tak. Jeszcze musiał w sobie wiele zachowań zmienić, by stać się znośnym towarzyszem.
- Od dwóch lat - odpowiedział bezproblemowo. Pytanie nie było trudne. Miał co prawda nadzieje, że odpowiedzią nie pociągnie za sobą kolejne odnośnie swojej przeszłości. Bo przecież na żadnego dwulatka nie wyglądał, co równoznaczne było z tym, że wcześniej musiał przebywać w innych rejonach, a niejedną personę mogłoby to zaciekawić. Miał nadzieje, że klacz nie należała do takowych osobników.
Powrót do góry Go down
Alysanne
piastun | medyk
Alysanne

Posty fabularne : 168

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyPon Cze 03, 2019 10:59 pm

Alysanne uważała, że głos ogiera zupełnie do niego pasuje. Tak samo jak imię, które kojarzyło jej się z przetaczaniem się gromów po listopadowym niebie. Klacz starała się jak mogła pozbyć pierwszego wrażenia, które Nattfödd na niej wywarł, by nie rzuciło ono cienia na dalszą część ich relacji. Ten niepokojący błysk w jego oku wzbudzał w niej dreszczyk niepewności, a przy tym także nieposkromioną ciekawość; żadne z powyższych nie znajdowało jednak odbicia na jej wiecznie neutralnym pysku.
Powędrowała za jego wzrokiem, na własną zranioną, tylną nogę. Słońce mocno przygrzewało, więc klacz machnęła płynnie łbem, gładko przerzucając długą grzywę na drugą stronę szyi.
— Coraz dziwniejsze te wiewiórki — skomentowała, patrząc w ziemię i tłumiąc cisnący się na jej wargi uśmiech. To zdanie zabrzmiało jeszcze głupiej niż chwilę wcześniej w jej głowie, toteż trudno jej było zachować powagę. Kiedy już pohamowała wewnętrzny napad wesołości, przeniosła miodowe spojrzenie na swojego rozmówcę.
— Skoro tak mówisz — odparła po chwili. — Ale skoro nie chcesz mojej pomocy, daj mi chociaż to obejrzeć, żebym mogła ocenić, czy nie jest to groźniejsze niż wygląda. A tak się zdarza często — posłała mu nieodganione spojrzenie spode łba.
Klacz usłyszała w oddali charakterystyczny odgłos kawki. Nie musiała się odwracać by wiedzieć, kogo by ujrzała. Dlatego jedynie na ułamek sekundy skierowała w tamtą stronę ucho, po czym nim zastrzygła i zwróciła je ponownie do Nattfödda.
— Dwa lata to długo — zauważyła, kompletnie ignorując domyślny czas "przed krainą". — To pewnie też oznacza, że wybrałeś już stado, do którego chcesz należeć — bardziej stwierdziła niż zapytała, lecz jej ton sugerował wyłącznie grzecznościową ciekawość - nawet jeżeli tak nie było, nawet jeżeli w rzeczywistości badała, dokąd może bezpiecznie się posunąć, by dalej poprowadzić rozmowę, przy tym go nie denerwując.

_________________
Dolina Pieśni Księżyca Alysan11
Fabułki Alysanne:
~Z Carnovaschem~
~Z Etoile, Lazulem i Lapisem~
~Z Nattem~
~Misja [zmiany tematów]~


W kolejce na sesyję są:
1. Armin
2. Frances
3. Yume
Powrót do góry Go down
Nattfödd
Wojownik
Nattfödd

Posty fabularne : 14

Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca EmptyWto Cze 04, 2019 12:09 am

Zamiast cieszyć się tym co ma, tylko by narzekał. Czy on już zaczyna przypadkiem zrzędzić jak poczciwy staruszek? Dobrze, że jak już to w swoich myślach swoją osobę. I lepiej by tak pozostało do czasu aż rzeczywiście przekroczy podeszły wiek. Bo teraz dla innych mogłoby się to zdawać co najmniej dziwne. Nie jest oczywiście jakoś specjalnie młody, ale nie zmienia to faktu, że jeszcze kawał życia przed nim i na miana staruszka jeszcze nie zasłużył.
- A no... jakieś dziwnie agresywne. Na ich miejscu nawet bym nie podchodził do zwierza kilkanaście razy większego ode mnie, a co dopiero je atakować - pociągnął sarkastycznie temat, kierując na krótki moment wzrok ku górze, przez chwile bacznie obserwując lecące nad nimi ptaki na niebie. Miał tylko nadzieje, że takie akcję nie będą działy się na porządku dziennym. Chciałby jednak mieć te nogi w całości, a nie raz po raz pogryzione przez jakiegoś gryzonia czy innego małego ssaka.
- Niech będzie... skoro tak nalegasz - odpuścił, nie mając ani ochoty i chęci, by usilnie pozostawać przy swoim stanowisku. A od oględzin jeszcze nikt nie umarł, więc on też nie kopnie w kalendarz. Poruszył się lekko w bok o krok, przenosząc ponownie ciężar ciała na pozostałe trzy kończyny, by tylną ranną nogę ponownie odciążyć od swojej masy.
Nie pociągnęła głębiej tematu jego przeszłości i z tego powodu bardzo był jej wdzięczny. Można nawet powiedzieć, że nawet zapunktowała u niego w pozytywnym znaczeniu. Liczył też na brak jakiejkolwiek zmiany w jej postępowaniu. Odmówić odpowiedzi zawsze można, lecz gorzej gdy rozmówca potem staje się nachalny. A lepiej, by Alysanne jak najmniej o nim samym wiedziała. O ile oczywiście nie doszły ją słuchy o tym jaki to z niego bezduszny osobnik, który zabił niewinnych. Chyba, że faktycznie doszły, ale nie skojarzyła, że to on. Przedstawił się w końcu swoim prawdziwym imieniem nadanym przez jego rodzicielkę, a nie jednym z tych, które nadano mu później przez wzgląd na te paskudne czyny. Ostatecznie był jednak przekonany i miał nadzieję, że żadnych plotek o nim nie usłyszała. Tak, plotek, niektóre osobniki potrafiły nieźle podkoloryzować jego historię, by lepiej to brzmiało, gdy już się rozpowiadało innym. Krótko mówiąc, klacz, dla swojego dobra, niech lepiej nie będzie zbyt ciekawska, bo prawda może być dla niej nie do przetrawienia. Ba, najpewniej w trybie natychmiastowym straciłby rozmówczynie. A czuł, że w pewnym sensie potrzebował mieć w końcu do kogo gębę otworzyć. Tak, właśnie teraz dostrzegł, że ostatnio znów przez dłuższy czas do nikogo się nie odezwał. Może członkostwo w stadzie to znacznie zmieni.
- Dla mnie to nędzna jedna czwarta mojego życia - stwierdził, wzdychając przy tym przeciągle. Mogła zauważyć, że jego spojrzenie znacznie złagodniało. Było bardziej przyjazne, choć nadal chcące zachować dystans. Jakby nagle dostał nagły zastrzyk motywacji, który miał za zadanie kierować go w sprawianie wrażenia bardziej przyjacielskiej osoby niż by się mogło zdawać. - Owszem, wybrałem... Ale całkiem niedawno niż byś mogła się spodziewać, Alysanne.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Dolina Pieśni Księżyca Empty
PisanieTemat: Re: Dolina Pieśni Księżyca   Dolina Pieśni Księżyca Empty

Powrót do góry Go down
 
Dolina Pieśni Księżyca
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
W galopie :: Tereny Niczyje :: Bezkresne Równiny-
Skocz do: